Obraz spoÅ‚eczeÅ„stwa polskiego na podstawie „Dziadów” części III.

Polskie społeczeństwo po upadku powstania listopadowego nie było całkowicie jednolite. Zdecydowanie przeważali patrioci, ale znajdowali się również kosmopolici, których całkowicie nie obchodził los ojczyzny i którzy pogodzeni byli z władzą cara w Polsce. Byli również tacy, którzy oddali się służbie zaborcy w celu osiągnięcia korzyści materialnych lub uzyskania wysokiej rangi w społeczeństwie. Na podstawie poszczególnych scen dramatu można scharakteryzować postawy ludzi żyjących w tych czasach.

Najbardziej patriotyczną grupą była młodzież. Tą postawą kieruje się między innymi Tomasz Zan, który gotów jest poświęcić swoje życie i wziąć całą winę na siebie, aby ratować swoich przyjaciół:

„ ...Ja staÅ‚em na waszego towarzystwa czele,
mam obowiÄ…zek cierpieć za was, przyjaciele...”

Patriotyzmem i niezÅ‚omnoÅ›ciÄ… wykazaÅ‚ siÄ™ również Cyprian Janczewski, który mimo bólu i cierpienia zachowywaÅ‚ siÄ™ dumnie i z honorem podczas przygotowaÅ„ do wywozu więźniów na SyberiÄ™. Janczewski wierzyÅ‚, że Polska odzyska niepodlegÅ‚ość. „Jeszcze Polska nie zginęła” – krzyczaÅ‚ do zebranych ludzi, aby dodać im wiary i pobudzić w nich wolÄ™ walki. Ludzie obserwujÄ…cy zesÅ‚aÅ„ców jak i żoÅ‚nierze współczujÄ… im, jednak zbyt bojÄ… siÄ™ cara, aby im pomóc i zapobiec dalszym wywozom w głąb Rosji:

„...Dziwna rzecz! wszyscy czuli, jak nieludzka kara:
lud, wojsko czuje – milczy – tak bojÄ… siÄ™ cara...”

MÅ‚odzież byÅ‚a również najbardziej zatwardziaÅ‚a wobec carskiej woli. Mimo torturowania ich podczas przesÅ‚uchaÅ„ nie chcieli wydać swoich przyjaciół. TakÄ… postawÄ™ prezentowali miÄ™dzy innymi Rollison, który „...zÄ™by tylko zacisnÄ…Å‚, krzyczy, że nie chce skarżyć niewinnych przyjaciół...” oraz Adolf Cichowski. Åšwiadczy to również o wielkiej solidarnoÅ›ci, koleżeÅ„stwie i przyjaźni mÅ‚odych patriotów.
U większości polskich obywateli panował antycarski nastrój. Taki nastrój panował również wśród więźniów, którzy swoją niechęć do cara wykazywali w pieśniach obrażających władcę Rosji. Taka postawa jest przykładem patriotyzmu, męstwa i odwagi osadzonych, którzy mimo beznadziejnej sytuacji zachowali swoje przekonania.
W społeczeństwie polskim zdarzali się również ludzie, którzy woleli zginąć samobójczą śmiercią niż dostać się w ręce zaborcy. Takim człowiekiem był Ksawery Przeciszewski, wspominany przez Adolfa w scenie więziennej:

„Zmówże i po Ksawerym pacierz, jeÅ›li wola;
wiesz, że on, nim go wziÄ™li, w Å‚eb sobie wystrzeliÅ‚.”

Niektórzy Polacy oddawali się służbie carowi. Część z nich czyniła to kierując się własnymi korzyściami. Inni zmuszani byli do tego siłą. Takim człowiekiem był Kapral w scenie więziennej. Pierwowzorem Kaprala w świecie rzeczywistym miał być kapitan Paniewski, dawny legionista, dozorca więźniów, który traktował uwięzionych rodaków z szacunkiem. Taki właśnie był Kapral, opisywany przez Antoniego Frejenda:

...Przy tym jest Polak, dawny nasz legijonista,
którego car przerobił gwałtem na Moskala,
Kapral dobry katolik, i więźniom pozwala
przepÄ™dzić wieczór Å›wiÄ™tej Wigiliji razem.”

Służba dla zaborcy jest dla niego hańbą. Świadczy o tym cytat, w którym Kapral zwraca się do Konrada:

„...car miÄ™ tym oszpeciÅ‚ mundurem szelmowskim...”.

Różnice w polskim spoÅ‚eczeÅ„stwie sÄ… najbardziej widoczne w scenie pt. „Salon Warszawski”. Przedstawione tu towarzystwo zostaÅ‚o podzielone na dwie grupy. Pierwsza grupa to tak zwane towarzystwo stolikowe, skÅ‚adajÄ…ce siÄ™ z wysokich urzÄ™dników, wielkich literatów, dam z towarzystwa, generałów i oficerów. Tematem ich rozmów sÄ… organizowane w Warszawie bale i zabawy. Wszyscy żaÅ‚ujÄ…, że Nowosilcow wyjechaÅ‚ z Warszawy, gdyż nikt nie potrafiÅ‚ zorganizować balu tak jak on:

„OdtÄ…d jak Nowosilcow wyjechaÅ‚ z Warszawy,
nikt nie umie gustownie urządzić zabawy:
nie widziałam pięknego balu ani razu;
on umiaÅ‚ ugrupować bal na ksztaÅ‚t obrazu.”

Åšwiadczy to o kosmopolityzmie i bezmyÅ›lnoÅ›ci towarzystwa stolikowego. Los Polski jest im caÅ‚kowicie obojÄ™tny. Kosmopolityzm ujawnia siÄ™ również w zachowaniu polskiej Damy i Kamerjunkiera. Dama mówi, że „...choć umiem po Polsku, ale polskich wierszy nie rozumiem.”. W polskim spoÅ‚eczeÅ„stwie nastÄ™puje proces wynarodowienia w skutek zbytniego zainteresowania innÄ… kulturÄ…, zwÅ‚aszcza francuskÄ…. Kamerjunkier natomiast mniej wie o Litwie niż o Chinach, gdyż w we francuskich gazetach – a tylko takie powinna czytać arystokracja – nie byÅ‚o informacji o tym kraju.
Kluczowym momentem tej sceny jest opowiedziana przez jednego z mÅ‚odzieÅ„ców, Adolfa, historia Adolfa Cichowskiego, ofiary carskich przeÅ›ladowaÅ„. Gdy tylko wspomniano o Cichowskim, Szambelan postanowiÅ‚ wyjść, gdyż „...o takich rzeczach sÅ‚uchać nie bardzo bezpiecznie...”. W tej scenie można zauważyć również poddaÅ„stwo arystokracji. Mistrz ceremonii stwierdziÅ‚, że Cichowski nie mógÅ‚ przebywać w wiÄ™zieniu bez winy, tylko rzÄ…d nie może jej ujawnić, gdyż jest to tajemnicÄ….

Gdy Adolf kończy opowieść Hrabia nazywa historię Cichowskiego szpargałem. Literaci natomiast toczą dyskusję, czy dzieje Adolfa mogą stać się tematem literackim. Wszyscy zgodnie stwierdzają, że nie, ponieważ po pierwsze temat jest zbyt nowy, zbyt współczesny, żyją jeszcze uczestnicy i świadkowie tragicznych wydarzeń, a w dodatku temat jest zbyt okrutny, zbyt krwawy dla polskiego społeczeństwa:

„...Nasz naród siÄ™ prostotÄ…, goÅ›cinnoÅ›ciÄ… chlubi,
nasz naród scen okropnych, gwałtownych nie lubi; -
śpiewać, na przykład, wiejskich chłopców zalecanki,
trzody, cienie – SÅ‚owianie, my lubimy sielanki.”

Druga grupa - towarzystwo przy drzwiach - pozostaje w wyraźnej opozycji do obozu
kosmopolitów zupełnie obojętnych na sprawy narodowe. W grupie tej rozmawia się po polsku, a nie po francusku, ostro krytykuje się postawę arystokracji. A*** G*** (Adam Gurowski) twierdzi, że arystokracja zasłużyła sobie na to, aby zawisnąć na haku, natomiast N*** (Ludwik Nabielak) ubolewa, że ludzie o takim obliczu ideowym stoją na czele polskiego narodu:

„Patrzcie, cóż my tu poczniem, patrzcie, przyjaciele,
otóż to jacy stojÄ… na narodu czele.”

Podsumowaniem tej sceny są słowa Piotra Wysockiego, które najlepiej charakteryzują polskie społeczeństwo:

„...Nasz naród jak lawa,
z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi,
plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi".

Plugawa, zimna i twarda skorupa to polska arystokracja, kosmopolityczna, obojętna na losy narodu, pogodzona z niewolą i władzą cara, natomiast wewnętrzna, gorąca lawa to patriotyczna, nienawidząca carskiego zaborcy młodzież polska.
W społeczeństwie polskim znajdują się także jawni zdrajcy ojczyzny, ludzie z otoczenia Nowosilcowa - Pelikan (postać autentyczna - dr Wacław Pelikan) oraz Doktor, posiadający cechy dr Augusta Becu, ojczyma Słowackiego. Wszelkimi sposobami próbują oni wkraść się w łaski senatora, prawiąc mu komplementy:

„WÅ‚aÅ›nie mówiÄ™, JaÅ›nie Panie,
że potrzeba mieć większe o zdrowie staranie.
Po obiedzie mówiłem zawsze, niechaj Pan te
Sprawy odÅ‚oży na czas: - ςa mine la santẻ.”

oraz śpiesząc z donosami. Obaj zausznicy rywalizują nawet między sobą o względy senatora, oni obmyślają perfidną metodę zgładzenia młodego Rollisona. Ich okrucieństwo i podłość na pewno nie pozostanie bez kary.

Społeczeństwo polskie po upadku powstania listopadowego różniło się pod
względem poglądów i postawy ideologicznej. Dzieliło się na patriotyczną młodzież, odważną i gotową do walki z zaborcą oraz na kosmopolityczną arystokrację, obojętną na losy państwa polskiego.