Stoik
31 Października 2004Z krótkiego i burzliwego snu wyrwaÅ‚ mnie dźwiÄ™k wiertarki udarowej, sÄ…siad z góry już od dwóch miesiÄ™cy remontuje swoje maÅ‚e mieszkanie, miaÅ‚em czasami ochotÄ™ iść i i porzÄ…dnie go zbluzgać, jednak z czasem do wszystkiego siÄ™ przyzwyczaiÅ‚em . CzuÅ‚em niechęć do pobudki nie chciaÅ‚em myÅ›leć o przeciwnoÅ›ciach losu jakie mnie dzisiaj na pewno spotkajÄ…. PrzetarÅ‚em oczy i niemrawym ruchem poderwaÅ‚em siÄ™ z łóżka, wylaÅ‚em szklankÄ™ wody przygotowanÄ… na noc do kwiatka (ponoć to dla niego zdrowe) i rozpoczÄ…Å‚em codzienny rytuaÅ‚ przygotowaÅ„ do wyjÅ›cia. Jak zwykle skarpetki nie chciaÅ‚y dobrowolnie wchodzić na moje stopy musiaÅ‚em podjąć z nimi walkÄ™. Gdy już udaÅ‚o mi siÄ™ ubrać udaÅ‚em siÄ™ zaspanym krokiem w kierunku kuchni. OkazaÅ‚o siÄ™ że w lodówce znajduje siÄ™ jedynie przeterminowany paprykarz szczeciÅ„ski. WolaÅ‚em nie ryzykować jego spożycia, w taki oto sposób Å›niadanie miaÅ‚em za sobÄ…. UdaÅ‚em siÄ™ już trochÄ™ żwawszym krokiem do Å‚azienki, stanÄ…Å‚em przed lustrem dwudniowy zarost na mojej twarzy wyglÄ…daÅ‚ okropnie – czas siÄ™ ogolić – pomyÅ›laÅ‚em. I jak pomyÅ›laÅ‚em tak miaÅ‚em zamiar zrobić. Jednak po chwili doszedÅ‚em do wniosku że z kranu nie leci woda, no cóż widać mój dwudniowy zarost niestety bÄ™dzie musiaÅ‚ przeksztaÅ‚cić siÄ™ w trzydniowy. W tej chwili mój wzrok zawÄ™drowaÅ‚ na zawieszony w przedpokoju zegar. WskazywaÅ‚ on na godzinÄ™ za pięć dziewiÄ…tÄ…. To mi siÄ™ jeszcze nigdy nie zdarzyÅ‚o za pięć minut muszÄ™ być w pracy. Każdy inny czÅ‚owiek w takiej sytuacji staÅ‚by siÄ™ strzÄ™pkiem nerwów jednak nie ja, bowiem ja zawsze wyznawaÅ‚em zasadÄ™ „spiesz siÄ™ powoli”. W tym przypadku wydawaÅ‚a siÄ™ ona caÅ‚kowicie niemożliwa do zastosowania, a jednak z zachowaniem caÅ‚kowitego spokoju wÅ‚ożyÅ‚em buty i wyszedÅ‚em z mieszkania. WsiadÅ‚em do swojego wspaniaÅ‚ego Fiata 126p sprawnym ruchem przekrÄ™ciÅ‚em kluczyk w stacyjce i ... Zero reakcji, maluch rzÄ™ch ani nie drgnÄ…Å‚, miaÅ‚em ochotÄ™ wysiąść i sprzedać porzÄ…dnego kopniaka temu gruchotowi.
W ułamku sekundy opanowałem nerwy, wysiadłem z malucha i szybkim krokiem popędziłem na przystanek autobusowy. Gdy zobaczyłem zza rogu czerwony przystanek do autobusu wsiadali już pasażerowie, zacząłem biec, gdy znajdowałem się dosłownie na kilka metrów od autobusu kierowca jakby na złość ruszył pozostawiając mnie w tyle. Znów miałem ochotę siarczyście zakląć i znów nie dałem nic po sobie poznać. Spojrzałem na rozkład jazdy następny autobus przyjeżdżał dopiero za dwadzieścia pięć minut. Stwierdziłem że szybciej dojdę pieszo, więc nie zwlekając ruszyłem pospiesznie w kierunku mojego biura.
Postanowiłem zasięgnąć u jakiegoś przechodnia informacji o godzinie, gdyż w całej tej zawierusze straciłem rachubę czasu i nie miałem pojęcia, czy jestem spóźniony godzinę czy może pół ?
-Przepraszam czy wie pan może która godzina? - przechodzień spojrzał na zegarek i odpowiedział.
-Jest za piÄ™tnaÅ›cie dziewiÄ…ta – Ta odpowiedź zadziwiÅ‚a mnie niezmiernie
-Czy pana zegarek oby na pewno jest dobrze nastawiony ?
-Na pewno, wczoraj wieczorem cofałem przecież czas.
Zamurowało mnie zdołałem tylko wydusić uśmiech i spokojnie powiedzieć dziękuje. Jak mogłem przeoczyć zmianę czasu ? Cały pośpiech dzisiejszego dnia okazał się niepotrzebny, ucieszyło mnie tylko to że, Powstrzymałem się od niepotrzebnych nerwów i zachowałem w dzisiejszej sytuacji stoicki spokój i uśmiech na twarzy.