Widok z mojego okna.

PatrzÄ…c na Å›wiat z I pietra pomaraÅ„czowo-biaÅ‚ego budynku, widzÄ™ kilka kolorowych bloków, które „patrzÄ…” na mnie tysiÄ…cem szklanych oczu, odbijajÄ…cych część krajobrazu, wiele zielonych drzew, plac zabaw na którym dużo wolnego czasu spÄ™dzajÄ… wesoÅ‚e dzieci. W lecie, duże, żółte sÅ‚oÅ„ce poÅ‚yskuje kolorowymi refleksami szyb. Ta pora roku sprawia, że mój krajobraz intensywniej żyje. SÅ‚ychać to nie tylko w piskach dzieci, w ich pÅ‚aczu, w Å›wiergocie ptaków, ale również widać to moim balkonie, gdzie rosnÄ… maÅ‚e zielone drzewka iglaste, których drobne igieÅ‚ki sÄ… wówczas najpiÄ™kniejsze. WÅ‚aÅ›nie lato powoduje , że wysoka górka nieopodal mojego bloku na tle ciemnego szafiru nieba, wybucha niesamowitÄ… zieleniÄ…. Wszystko to tworzy plastyczny obraz, który zakłóca ogromny komin, choć widzÄ™ tylko jego niewielkÄ… część, buchajÄ…cy siwym dymem. Psuje on caÅ‚y otaczajÄ…cy mnie widok. UzupeÅ‚nieniem caÅ‚oÅ›ci jest obszerny parking leżący u stóp każdego bloku, na którym „odpoczywajÄ…” auta niczym maÅ‚e plamki. Tuż obok znajduje siÄ™ ceglasty Å›mietnik, a parÄ™ kroków dalej widnieje stalowy trzepak. W okresie wakacji jest on przedmiotem karkoÅ‚omnych wygibasów dzieciaków. A kiedy wszystko okrywa siÄ™ biaÅ‚ym puchem robi siÄ™ nostalgicznie. SÅ‚yszÄ™ wÅ‚aÅ›ciwie tylko ciszÄ™, którÄ… przerywajÄ… dwutygodniowe ferie zimowe. Wtedy znów wszystko wraca do życia. Dzieci siÄ™ bawiÄ…, zjeżdżajÄ… na sankach i jabÅ‚uszkach. Tak naprawdÄ™ smutno siÄ™ robi gdy na dworze panuje odwilż i ponura jesieÅ„. Bardzo nie lubiÄ™ tego uczucia. Wracam wtedy myÅ›lami do piÄ™knego zachodu sÅ‚oÅ„ca latem. Przypomina mi ono wielka kulÄ™ chowajÄ…cÄ… siÄ™ w różowo-pomaraÅ„czowych chmurach. Uważam, że mój widok z okna jest naprawdÄ™ interesujÄ…cy.