Kobieta fatalna Femme fatale
Jabłko w stadium kwiecia
Obnażone z płatków
Śmiało zgrywa się
Na dojrzałość
Niebawem syk węża
Określi się w czasie
PrzeszÅ‚ym – dokonanym
/Jadwiga Stróżykiewicz/
I stało się, pierwsza niewłaściwa decyzja. Dlaczego? Dlaczego Adamie nie miałeś siły odmówić, dlaczego jako pan świata odpowiadający tylko przed Bogiem pozwoliłeś by zawładnęła tobą kobieta? Dlaczego praojcze skazałeś nas swoje dzieci na wydzieranie pokarmu z piersi ziemi? Dlaczego swą decyzją pokazałeś Bogu, że może ci dać wszystkie dobro, a ty i tak pójdziesz drogą grzechu? Adamie! skazałeś nas na to samo.
Oblubienico moja, przyjaciółko moja, piękna moja! Jak mógłbym Cię zostawić, dokądkolwiek kroczyć będziesz, jakąkolwiek drogę obierzesz ja zawsze będę przy Tobie. Twój grzech jest moim grzechem, Twoje pragnienia są moimi pragnieniami i Twoje cierpienie jest mym cierpieniem. Pani ja zawsze wezmę od Ciebie Jabłko.
A świat nadal był piękny, nie było na nim choroby, kradzieży, morderstwa ani gwałtu. Miłość jaką dawała kobieta mężczyźnie wystarczała by ten zapomniał o raju. Miłość ta nawet sprawiała iż mężczyzna myślał, że niema nic piękniejszego ponad nią. Miłość dawała mu siłę, aby ciężką pracą, krwią i potem wydobywał z ziemi to co przedtem dostawał od niej. Miłość ta zaślepiała i ogłuszała go. Głupi mężczyzno! Głupi Epimeteuszu!
O piękna "mająca wszystkie dary", dzieło rąk Zeusa o pani blasku księżyca. Twe piękno rozpala serce moje niczym ognie płonące w kuźni Hefajstosa. O jedyna na świecie, o najcudniejsza, o Ty, która niczym lotny orzeł, rozpędzony w swym podniebnym galopie spadasz na ofiarę i unosi ją pod granice nieba. O chlubo moja bądź mą wybraną. Wszystko co niegodne niech mi będzie przypisane, tak dziś jak i na wieki. Posag twój zabieram od Ciebie.
Wojny, nawiedziły dom twój. Harmonia, którą budował Bug została zniszczona. Wszystko spopielało, na ziemi bezpańsko panoszył się czerwony kur. Z piersi ziemi wydzierałeś już nie tylko pokarm, ale i stal. Stal za pomocą której zabijałeś braci swoich. Absurdalny mężczyzno sprowadziłeś na nas klątwę stali, która towarzyszyć nam będzie po krańce czasu i Ziemi. Zapatrzony w kruche i przemijające piękno zabiłeś nas Parysie.
O córo Ledy, o najpiękniejsza z kobiet, o Ty nieskazitelna, czysta i szlachetna niczym najdroższe kruszce. O niewiasto, która rozporządzasz sercami wszystkich mężczyzn. Niech niebiosom będzie chwała za Ciebie. Bądź pani opiekunką mego domu, wybranką mego serca królową mego polis. Ja przysięgam dla twego szczęścia zdrowia nie skąpić. O Ciebie pani wszyscy będziemy walczyć, a kiedy będzie trzeba poświęcimy nas samych i Troję.
A woda w rzekach nadal płynęła. Ziemia zbrukana krwią, zdradą, nienawiścią i pożądaniem wciąż próbuje rodzić prawych mężów. Jednak dzieci wychodzące z szlachetnych łon swych matek przejmują po ojcach nienawiść do świata i swych braci. Brat zabija brata, syn ojca, a wasal pana. Morze łez występuje z progów. Jak śmiałeś podły i nikczemny Makbecie z pożądania sług i domu swego pana podnieść na niego rękę!
O szlachetna i uczciwa, miłosierna i wspaniałomyślna, o Ty od której można uczyć się ascezy. O pani klnę się na drewno krzyża Chrystusowego, że każde Twoje pragnienie będzie dla mnie powinnością, uczynię ja wszystko dla twego szczęścia i radości. O pani tyś dla mnie największą świętością, tyś panią mego miecza, wybranką serca, mą damą. Każdy pani kto śmie zaprzeczyć, że jesteś najcudowniejsza spotka się z stalą mego oręża. Pani mów, a każde twe życzenie będzie wykonane.
Śmierć poszczególnych dzieci narodu już nie wystarczała. Woda przemieniła się w krew. O szlachetne, umęczone oblicze Jezusa. Państwo cierpiało Twoją męką, było Chrystusem narodów, wzięło na się ten ciężki krzyż i przemierzało z nim Europę. Dlaczego pozwolono by na czele Ludu stanął tak nieodpowiedni człowiek? Dlaczego znowu wybraliście tego, który nie umiał przeciwstawić się kobiecie? Oj zgubiłeś nas Stanisławie.
Kobieto wychwalam twą siłę i potęgę. Twą zaradność, nieustępliwość, upór i waleczność. Jesteś wzorem szlachetności gwarantką prawa i porządku. O najdostojniejsza powiedz mi co mam robić, co czynić Ty wszak wiesz to najlepiej. O pani proszę baw się mną, niechaj ja będę marionetką, za której sznurki Ty pociągasz. O caryco nie umiem Ci się przeciwstawić. Pani naród, któremu przewodzę i ziemie należące do niego są teraz Twoje.
Åšwiat, który doznaÅ‚ tak wielu okaleczeÅ„ i cierpienia powoli odbudowywaÅ‚ siÄ™. StaraÅ‚ odrodzić siÄ™, tak jak odradza siÄ™ feniks w popiele. Jednak proces ten byÅ‚ zbyt powolny; jeszcze wielokrotnie zostaÅ‚y zadane Å›miertelne ciosy. Å»elazo, zaprzestaÅ‚o sÅ‚użyć do mordu, wynaleziono nowÄ… groźniejsza broÅ„ – pieniÄ…dz. I dlaczego zamiast sÅ‚użyć ogólnemu dobru, zamiast podnieść kraj z kryzysu ty panie Wokulski zaprzedaÅ‚eÅ› siÄ™ dziewce? Ty fagasie!
Och jakże pani śliczna, taka delikatna, piękna, dumna, dostojna. Jednym słowem anielskiej urody. Och czy mógłbym w rączkę pocałować jaśnie panienkę? Pani zawsze tak delikatnie wygląda w tych koronkach i jedwabiach. Czy panience czasem co nie trzeba, bo gdyby tylko ja już od razu gotów jestem służyć? Panienka tylko słówko szepnie, a ja w myk wszystko załatwię, porzucę przyjaciół, interesy i zaprzestane zajmować się niepotrzebna zresztą praca u podstaw. Tylko na jedno mrugnięcie panienki, a nawet i bez tego.
***
Przez wieki i przez epoki mężczyźni byli winni caÅ‚emu zÅ‚u na Å›wiecie i wedle wielu opinani nadal tak jest. Bo przecież to my mężczyźni rzÄ…dzimy Å›wiatem, to my decydujemy o wojnach i mordach. To my kradniemy, defraudujemy, grabimy, gwaÅ‚cimy, wykorzystujemy. To my jesteÅ›my plugastwem tej Ziemi, jej wyrodnymi dziećmi. Ale dlaczego to robimy, dlaczego krÄ™cimy sami na siebie bat? Otóż jak mawiaÅ‚ bodajże Krasicki „Mimo tak wielkie pÅ‚ci naszej zalety, my rzÄ…dzimy Å›wiatem, a nami kobiety.” SÄ… to sÅ‚owa, którymi kierowaÅ‚em siÄ™ piszÄ…c powyższÄ… pracÄ™. StaraÅ‚em siÄ™ przedstawić mężczyzn, którzy byli obok owych fatalnych kobiet. StaraÅ‚em siÄ™ ukazać, iż to nie kobiety sÄ… fatalne, tylko naiwni, gÅ‚upi mężczyźni, którzy nie widzÄ… istoty rzeczy, tylko powierzchownÄ… warstwÄ™. ZÅ‚apani w sidÅ‚a kobiecych zmysłów postÄ™pujÄ… wbrew sobie i logice. Pewna francuska piosenka zaczyna siÄ™ sÅ‚owami „to szaleÅ„cy wymyÅ›lili miÅ‚ość”. Wielce prawdziwe. MiÅ‚ość to uczucie, które przyćmiewa nam rozum i spostrzeganie, kobieta fatalna owa Femmefatal, to nic innego jak zaradna niewiasta, która wie, jak owÄ… uÅ‚omność wykorzystać do swych celów. Kobiety nie sÄ… zÅ‚e, sÄ… przebiegÅ‚e, a to jest jeszcze bardziej przerażajÄ…ce. MojÄ… pracÄ… nie staram siÄ™ wybronić caÅ‚ej nacji mÄ™skiej od odpowiedzialnoÅ›ci za wyrzÄ…dzone zÅ‚o. Adam Mickiewicz napisaÅ‚ „posÄ…g piÄ™kna mam – tylko lampy brak” i tak wÅ‚aÅ›nie jest z kobietami widzimy je jako piÄ™kne, dobre, miÅ‚e, mÄ…dre itp., ale nie widzimy czÄ™sto ich zÅ‚ych cech, a one istniejÄ…. IstniejÄ… i co pewien czas dajÄ… nam o sobie znać. Każdy dojrzaÅ‚y wiekiem i rozumem mężczyzna, wie, że z kobietÄ… nie warto zadzierać, wie, że każda z nich jest po stokroć silniejsza od niego. Cóż za ironia, to my obnosimy siÄ™ ze swojÄ… siłą, i wÅ‚adzÄ…, a one po cichu, pomaÅ‚u skrupulatnie ukazujÄ… nam jacy jesteÅ›my sÅ‚abi.
Femme fatale byÅ‚y sÄ… i bÄ™dÄ…, femme fatale jest każda kobieta, tylko nie każda siÄ™ z tym obnosi. Kochanowski pisaÅ‚ swoje „Raki”, Morsztyn miaÅ‚ swój „Niestatek”, SÅ‚owacki „BalladynÄ™”, Schiller „RÄ™kawiczkÄ™”, Zhuang Zi „KobiecÄ… wierność”, Homer „Odyseje”, a w niej Kirke, a Sokrates miaÅ‚ swojÄ… kochanÄ… żonÄ™. Każdy z nas, ma swojÄ… Femme fatale. I już na zakoÅ„czenie hasÅ‚o mówiÄ…ce o kobietach fatalnych w przyszÅ‚oÅ›ci:
„LIGA CHRONI, LIGA RADZI, LIGA NIGDY CIĘ NIE ZDRADZI”.