Wojna w Wietnamie 1964-1975

Wojna wietnamska była jednym z najdłuższych i najkrwawszych konfliktów, jakich doświadczył świat po 1945 roku. W sposób szczególny zawładnęła ludzką wyobraźnią, po części z uwagi na dominujące uczestnictwo w niej Stanów Zjednoczonych, lecz głównie, dlatego, że stała się najobszerniej filmowaną i najdokładniej relacjonowaną wojną w historii.

25 lat temu, 30 kwietnia 1975 r. , pod naporem komunistycznej ofensywy z Północy padÅ‚ Sajgon i amerykaÅ„scy marines w popÅ‚ochu ewakuowali uchodźców z pokonanego PoÅ‚udniowego Wietnamu. ZakoÅ„czyÅ‚a siÄ™ ponad dziesiÄ™cioletnia wojna, która kosztowaÅ‚a życie okoÅ‚o trzech milionów ludzi, w tym 58 tys. amerykaÅ„skich żoÅ‚nierzy Wraz z wycofaniem swoich wojsk dwa lata wczeÅ›niej (w styczniu–marcu 1973 r.) niezwyciężone dotÄ…d supermocarstwo po raz pierwszy ulegÅ‚o, i to siÅ‚om niewielkiego, rolniczego kraju Trzeciego Åšwiata – „wieÅ›niakom w czarnych piżamach”, jak nazywano w Waszyngtonie Wietnamczyków. „BÄ™dzie to wojna sÅ‚onia z tygrysem. Tygrys bÄ™dzie rzucaÅ‚ siÄ™ na sÅ‚onia i szarpaÅ‚ go i w koÅ„cu sÅ‚oÅ„ wykrwawi siÄ™ na Å›mierć” – prorokowaÅ‚ wietnamski przywódca Ho Szi Min na poczÄ…tku walk o wyzwolenie Wietnamu spod kolonialnego panowania Francuzów. W kilkanaÅ›cie lat później historia siÄ™ powtórzyÅ‚a – mimo dziesiÄ™ciokrotnie wiÄ™kszych strat Vietcongu i miażdżącej przewagi technicznej wojsk USA, byÅ‚y one bezsilne w konfrontacji z partyzantami w dżungli, których otaczaÅ‚ nimb wyzwolicieli kraju i obroÅ„ców biednych.
Porażka Francuzów pod Dien Bien Phu zostawiła Indochiny praktycznie na pastwę komunistów. Układy paryskie na szczęście pozostawiły kraj podzielony na komunistyczną Północ i prozachodnie Południe. Już prezydent USA D. Eisenhower w 1953 r. stwierdził, że Zachód nie może dopuścić do utraty Indochin, gdyż pociągnie to za sobą groźbę wejścia komunistów do Indonezji, a nawet na subkontynent indyjski. Stąd należy rozumieć poparcie USA udzielone prozachodniemu reżimowi Ngo DinhDiema do 1963 r. , a później jego następcom aż do 1973 r. Zaczęło się niewinnie, od obecności doradców amerykańskich i dostaw sprzętu dla południowowietnamskiego rządu. W 1963 r. w Wietnamie było 23 tys. żołnierzy amerykańskich, 2 sierpnia 1964 okręty wojenne USA zostały zaatakowane przez jednostki północnowietnamskie w Zatoce Tonkińskiej. Kongres USA uchwalił rezolucję, która uprawniła prezydenta L. Johnsona do prowadzenia otwartej wojny na morzu. Był to decydujący krok do pełnego zaangażowania USA w wojnę w Wietnamie. Liczba żołnierzy wzrosła z 23 tys. w roku 1964, a w 1967 r. już ponad 500 tys. Wojna wietnamska była dla Amerykanów najdłuższym konfliktem w ich historii.

Była to dziwna wojna - bez znaczących bitew, wojna typowo partyzancka w wydaniu komunistycznego przeciwnika Viet Congu oraz w późniejszym okresie armii północnowietnamskiej. Dyktatorzy Wietnamu Płd. nie potrafili zjednoczyć społeczeństwa wobec komunistycznego zagrożenia. Wietnamczycy byli bowiem skłóceni pod względem religijnym i na tle różnic majątkowych. Ponadto przeciętny Wietnamczyk z północy wierzył, że wojna na południu to dalszy ciąg walki narodowowyzwoleńczej przeciwko "imperialistycznej agresji". W marcu 1968 kandydat demokratów na prezydenta Robert Kennedy uznał wojnę za "niemoralną" i nie do tolerowania na dłuższą metę. W 16 marca 1968 nastąpiła masakra w My Lai, dokonana przez oddział por. Calleya. zamordowano 100-300 cywilów.

7 kwietnia 1971 Prezydent R. Nixon zapowiedział wycofanie wojsk amerykańskich z Wietnamu, natomiast 30 marca 1972oddziały północnowietnamskie dokonały inwazji na Wietnam Płd. W maju 1972 w odwecie lotnictwo amerykańskie bombarduje miasta Wietnamu Płn.
Amerykanie zastosowali w Wietnamie taktykę obliczoną na zmęczenie przeciwnika, a dyrektywa prowadzenia walki na jak najmniejszą skalę wciągnęła ich w nie mającą końca wojnę partyzancką bez perspektyw na sukces. W rezultacie okazało się, że komuniści zamęczyli Amerykanów. Była to też dziwna wojna, biorąc pod uwagę jej obraz w USA.

Prezydent L. Johnson chciał dla niej jak najmniejszego rozgłosu. Przeciwnicy wojny byli bardzo hałaśliwi, a rząd nic sobie z tego nie robił. Ameryka podzieliła się. Dla jednych uczestnicy wojny byli bohaterami, a dla innych ludźmi godnymi pogardy. Niejednokrotnie dochodziło do gloryfikacji komunistycznych partyzantów i "biednych" Wietnamczyków z północy. W dobrym tonie było wymigiwanie się od służby w wojsku i wysłania do Wietnamu. Do dziś mamy reminiscencje tego w życiu politycznym USA. Były wiceprezydent USA z ekipy G. Busha, Dan Quayle, był oskarżany o to, że uchylił się od służby w wojsku za czasów wojny wietnamskiej. Podobny zarzut był kierowany w stosunku do B. Clintona.
Wojna wietnamska była ściśle związana z nazwiskiem Roberta MacNamary, który w administracjach J. F. Kennedy´ego i L. Johnsona był sekretarzem obrony USA. Sam MacNamara już po latach przyznał, że wojna ta była błędem, a on sam informował prezydenta L. Johnsona o tym, że nie można jej wygrać. Z drugiej strony fakt amerykańskiego zaangażowania w Wietnamie należy wiązać z ówczesną sytuacją polityczną w skali globalnej. Wyznaczały ją: kryzys berliński, rewolucja kubańskaF. Castro, a także ruchy partyzanckie w Birmie, na Filipinach czy Malajach. To spowodowało, że Amerykanie podjęli się kolejnej krucjaty antykomunistycznej. Wojska wysłał do Wietnamu J. F. Kennedy, bombardowanie Północy rozpoczął L. Johnson, chociaż obydwaj byli demokratami. Z Wietnamu wojska USA wyprowadził R. Nixon, czyli republikański prezydent, który w swojej działalności politycznej nie był określany przecież mianem "gołębia pokoju". Znamienna była także postawa Amerykanów już po zawarciu porozumienia 27 stycznia 1973 podpisano w Paryżu traktat pokojowy. Dokonali tego przedstawiciele USA, Wietnamu Płn. , Wietnamu Płd. i Viet Congu. Zawieszenie broni prezydent Richard Nixon nazwał "honorowym pokojem". . Zostawili oni na pastwę losu rząd południowowietnamski i jego armię - było to więc wydanie na byłego sojusznika wyroku śmierci. W ostatniej tylko bitwie armia sajgońska straciła 32 tys. ludzi. Upadek Sajgonu w 1975 r. i zjednoczenie Wietnamu pod egidą komunistów było tylko tego konsekwencją.
30 kwietnia 1976 na terenie całego Wietnamu przeprowadzono wybory. Zakończyły się one zwycięstwem komunistów. 2 lipca 1976proklamowano powstanie Socjalistycznej Republiki Wietnamu. W latach wojny Ameryka była podzielona. Te podziały funkcjonują do dnia dzisiejszego i był może zakończą się z natural-nym odejściem generacji zaangażowanej w ów konflikt w latach 60. i 70.

Rozrachunki z wojnÄ… wietnamskÄ… trwajÄ… w USA do dzisiaj. Teraz jeszcze siÄ™ ożywiÅ‚y. Nazywano jÄ… „wojnÄ… McNamary” – ówczesnego ministra obrony, głównego architekta amerykaÅ„skiego zaangażowania militarnego w Wietnamie, którego mózg porównywano do komputera. W 1995 r. prawie osiemdziesiÄ™cioletni Robert McNamara po raz pierwszy przerwaÅ‚ swe milczenie w sprawie wojny oÅ›wiadczajÄ…c, że byÅ‚a ona błędem. „Straszliwie myliliÅ›my siÄ™” – powiedziaÅ‚, biorÄ…c odpowiedzialność za wciÄ…gniÄ™cie Ameryki w ten konflikt. PrzepraszaÅ‚ w imieniu swoim i innych, przeważnie już nieżyjÄ…cych, czÅ‚onków administracji prezydentów Kennedy’ego i Johnsona. W książce „Tragedia i lekcje Wietnamu” przyznaÅ‚, że szybko naszÅ‚y go wÄ…tpliwoÅ›ci co do sensu dalszego prowadzenia wojny, zrozumiaÅ‚, że nie sposób byÅ‚o jÄ… wygrać, ale brnÄ…Å‚ dalej, bo nie można byÅ‚o prÄ™dko jej zakoÅ„czyć (rozmowy w celu zawarcia „honorowego pokoju” trwaÅ‚y przez kilka lat). Chociaż McNamara okazaÅ‚ skruchÄ™, jego wypowiedź wywoÅ‚aÅ‚a furiÄ™. W dyskusji, jakÄ… wywoÅ‚aÅ‚, nikt go prawie nie broniÅ‚, niemal nikt mu nawet nie współczuÅ‚. Bicie siÄ™ w piersi uznawano za egoistycznÄ… próbÄ™ uzyskania rozgrzeszenia za niewybaczalnÄ… zbrodniÄ™. GorÄ…ce emocje wyrażane wyznaniami byÅ‚ego szefa Pentagonu ukazaÅ‚y z perspektywy lat skalÄ™ potÄ™pienia wojny i siłę emocji, jakie wciąż ona wywoÅ‚uje. McNamara rozdrapaÅ‚ zabliźniajÄ…cÄ… siÄ™ ranÄ™ Wietnamu.

Amerykanie kolejny raz nie odrobili ”pracy domowej”. DysponujÄ…c przeważajÄ…cymi siÅ‚ami myÅ›leli, że pójdzie im znacznie proÅ›ciej. Amerykanie dostali nauczkÄ™, a echo po caÅ‚ej sprawie ciÄ…gnie siÄ™ po dzisiejsze dni.