Koncepcja ludzkiego losu w literaturze wybranych epok

Ludzie od poczÄ…tku istnienia zastanawiali siÄ™ „po co”. Po co zostali stworzeni, przez kogo, jak i, jeżeli odpowiedzi na te pytania nie istniejÄ…, po co siÄ™ nad tym w ogóle zastanawiajÄ…. Szczególnie nurtowaÅ‚y i, do dziÅ›, nurtujÄ… czÅ‚owieka pytania o powód, z jakiego zostaÅ‚ stworzony, oraz o cel istnienia. Dlaczego akurat tego najbardziej chcemy siÄ™ dowiedzieć? Cóż, każdy z nas potrzebuje celu do wykonywania jakichkolwiek czynnoÅ›ci. Jedynie szaleÅ„cy robiÄ… coÅ› zupeÅ‚nie bez powodu (choć w wiÄ™kszoÅ›ci przypadków powód jednak istnieje - zapewnienie sobie rozrywki).

Jednak, przez wieki ludzie nie tylko głowili się nad tymi pytaniami. Wysuwali również wiele odpowiedzi na nie, opierając się na faktach historycznych, kulturze, czy prawach fizyki. Każda epoka w dziejach charakteryzowała się jedną, przewodnią koncepcją (nie były to odpowiedzi ani dokładne, ani pewne) losu ludzkiego. Koncepcje te miały duże odwzorowanie w sztuce, a co za tym idzie, literaturze, która bardzo długo stanowiła najlepszy nośnik wartości filozoficznych i edukacyjnych.

Warto zaznaczyć, iż, pod wpływem wyżej wymienionych idei, kolejne epoki stanowiły kompletne przeciwieństwo swych poprzedniczek (średniowieczna stanowiła odwrotność antycznej, renesansowa odwrotność średniowiecznej itd.). Właśnie celem udowodnienia tego, postaram się opisać kilka następujących po sobie okresów historycznych.

Zanim jednak zacznę, pragnę uściślić pewną kwestię. Otóż opisywał będę wyłącznie aspekt europejski. Nie mam wystarczającej wiedzy by nawet wspominać o kulturze, czy pomysłach celu istnienia, które rozwinęły się w innej kulturze, np. w Azji, a które były - choćby z powodu braku takich jak dziś środków łączności i przekazu - kompletnie różne od europejskich.

Jako pierwszy przedstawiÄ™ antyk. To w nim powstaÅ‚a i rozwinęła siÄ™ sztuka, to tu czÅ‚owiek zaczÄ…Å‚ tworzyć i zastanawiać siÄ™ nad sobÄ…. W okresie tym powstaÅ‚o kilka tzw. nurtów filozoficznych, z których każdy staraÅ‚ siÄ™ prezentować najlepszy sposób na życie wÅ‚aÅ›ciwe. Pierwszy z nich, stoicyzm, mówiÅ‚, iż istnieje tylko jedno, prawdziwe dobro – cnoty. Zapewnia jÄ… przestrzeganie pewnych oczywistych zasad moralnych. Ponieważ cnota stanowi jedyny cel, wszystko inne nie jest warte wiÄ™kszych emocji. Owszem, można korzystać z dóbr otaczajÄ…cego Å›wiata, jednak z umiarem. Zawsze należy w pierwszej kolejnoÅ›ci uważać na zachowanie cnoty. Na tym nurcie opieraÅ‚ siÄ™ inny – cynizm. Cynicy również wyznawali cnotÄ™ za jedyne dobro, ale w znaczeniu bardziej dosÅ‚ownym. Odrzucali oni wszystkie inne twory materialne, uznajÄ…c, że cnota sama w sobie wystarczy do zachowania peÅ‚nego szczęścia. Epikurejczycy natomiast nakazywali życie w szczęściu. Szczęście zapewniaÅ‚o, w ich mniemaniu, życie bez cierpienia. Co za tym idzie – by żyć szczęśliwie (w domyÅ›le – dobrze), wystarczy unikać bólu i trosk. Ostatni z nurtów, sceptycyzm, gÅ‚osiÅ‚, że ludzie nie sÄ… w stanie poznawać zasad kierujÄ…cych nimi ani ich Å›wiatem, gdyż warunki, w jakich dokonywane sÄ… obserwacje zawsze bÄ™dÄ… siÄ™ różnić od naturalnych. Sceptycy odnotowywali i opisywali jedynie to, co, dziaÅ‚o siÄ™ konkretnie w danej chwili. Przedstawiali sam efekt koÅ„cowy, nie zwracajÄ…c uwagi na, i tak nie pojmowalne, przyczyny.

Lecz, istnienie szkoÅ‚y sceptyków nie zmienia faktu, iż antyk jest epokÄ…, w której ludzie starali siÄ™ poznać siebie i Å›wiat ich otaczajÄ…cy. Stanowi wrÄ™cz swoisty dowód, bo gdyby poznanie Å›wiata rzeczywiÅ›cie nie byÅ‚o wtedy „popularne”, to czy powstaÅ‚by oddzielny nurt filozoficzna, próbujÄ…ca siÄ™ temu przeciwstawić? Ludzie w tych czasach pragnÄ™li również cieszyć siÄ™ poznawanym otoczeniem i znaleźć jak najwspanialszÄ… drogÄ™ ku temu. PrzykÅ‚adem literackim dowodzÄ…cym obu tych stwierdzeÅ„ sÄ… mity, które w dość przystÄ™pnej i interesujÄ…cej formie pokazujÄ… hipotetyczne dzieje Å›wiata, ludzi i innych istot zamieszkujÄ…cych ZiemiÄ™. Trzeba powiedzieć, że sÄ… to utwory fantastyczne i wystÄ™pujÄ… w nich różne niespotykane stwory, jednak obrazuje to tylko do jakiego stopnia zależaÅ‚o czÅ‚owiekowi na poznaniu siebie. Poza tym, dla nas dziÅ› jest to fantastyka, lecz starożytni Grecy i Rzymianie wyznawali mity mniej wiÄ™cej tak jak dziÅ› chrzeÅ›cijanie BibliÄ™. By w peÅ‚ni ugruntować moje stanowisko, wspomnÄ™ jeszcze o dialogach platoÅ„skich, bÄ™dÄ…cych zapisami rozmów Sokratesa, filozofa greckiego, z mieszkaÅ„cami Aten. W rozmowach tych, myÅ›liciel zadawaÅ‚ rozmówcom pytania, po czym tak manipulowaÅ‚ sÅ‚owami, by jego partner sam zajÄ…Å‚ stanowisko sprzeczne z poczÄ…tkowym. W ten sposób Sokrates próbowaÅ‚ nauczyć siÄ™ jak najwiÄ™cej o ludziach i Å›wiecie, przekazujÄ…c od razu uzyskanÄ… wiedzÄ™ swym towarzyszom rozmów. Z utworów tych można byÅ‚o czerpać wiele wiedzy i tematów do rozważaÅ„, co czyni z nich kolejny dowód, obrazujÄ…cy stosunek starożytnych do otaczajÄ…cego nas Å›wiata.

Po tym okresie nastaÅ‚y dÅ‚ugie czasy Å›redniowiecza, nazywane dziÅ› przez wiele osób „mrokiem”. Powód stosowania takiej nazwy jest Å‚atwy do wywnioskowania, po zapoznaniu siÄ™ z przedstawionÄ… przeze mnie, kilka akapitów wyżej, tezÄ…. Otóż, w Å›redniowieczu ludzie kompletni zapomnieli o celach postawionych w antyku. Tu zaprzestano poznawania Å›wiata. Ludzie czerpali wiedzÄ™ o Å›wiecie z Biblii i nie uznawali innych źródeÅ‚, zaÅ› osoby duchowne staÅ‚y siÄ™ najwiÄ™kszymi mÄ™drcami i filozofami. BiorÄ…c pod uwagÄ™ wartoÅ›ci intelektualne, nie wyszÅ‚o to, jak Å‚atwo wywnioskować, ludzkoÅ›ci na dobre.

Duchowni, opierajÄ…c siÄ™ na Biblii, gÅ‚osili, że należy żyć w ubóstwie, wyzbyć siÄ™ wszystkich materialnych dóbr i fizycznych zachcianek, a skupić siÄ™ na modlitwie i wyznawaniu Boga. Bowiem tylko miÅ‚ość do Boga pozwalaÅ‚a na przejÅ›cie, po Å›mierci, w życie wieczne, a przywiÄ…zanie do jakichkolwiek aspektów Å›wiata materialnego mogÅ‚o zaÅ‚amać wiarÄ™ w jedynÄ… wartość – religiÄ™.

W literaturze epoki przewodnim motywem byÅ‚ tzw. dance macabre, taniec Å›mierci, gÅ‚oszÄ…cy równoÅ›ci wszystkich wobec Å›mierci. Każdy czÅ‚owiek, bez wyjÄ…tku, musi umrzeć. Po co wiÄ™c przejmować siÄ™, czy ktoÅ› jest bogaty, czy biedny, gÅ‚upi, czy mÄ…dry, piÄ™kny, czy brzydki. I tak każdy umrze. Nazwa tej idei wywodziÅ‚a siÄ™ z malowideÅ‚, ukazujÄ…cych szeregi ludzi wszystkich warstw spoÅ‚ecznych kroczÄ…ce za personifikacjÄ… Å›mierci. Motyw ten ukazywany byÅ‚ nawet w ulicznych „inscenizacjach” malowideÅ‚. PrzykÅ‚adem utworu literackiego, który prezentuje ten że motyw jest wiersz „Rozmowa Mistrza Polikarpa ze ÅšmierciÄ…”. W dziele tym, możny czÅ‚owiek spotyka Åšmierć, rozkÅ‚adajÄ…ce siÄ™ ciaÅ‚o kobiety, i prowadzi z niÄ… rozmowÄ™, chcÄ…c dowiedzieć siÄ™, przede wszystkim, jak jej w przyszÅ‚oÅ›ci uniknąć. Jednak, z odpowiedzi Åšmierci na pytania Polikarpa wynika, że ma ona moc nieskoÅ„czonÄ… i nikomu nie bÄ™dzie dane przed niÄ… umknąć. PrzesÅ‚anie utworu jest wiÄ™c dość ponure, tak jak i ogólne zasady, jakimi czÅ‚owiek, podÅ‚ug słów duchowieÅ„stwa, powinien siÄ™ kierować w życiu.

Nie trudno dostrzec, jak bardzo koncepcje losu ludzkiego dwóch wymienionych epok nie zgadzają się ze sobą. Pierwsza mówi o poznaniu świata i cieszeniu się nim, druga natomiast przedstawia, z góry, bez żadnych obserwacji, zarys informacji o nim, twierdząc, że i tak nie wart jest zainteresowania i poznania. Jedna dąży do intelektualnego zrozumienia, druga polega na ślepej wierze. Niestety, mniej więcej tak będą układać się kolejne okresy historyczne. Co drugi, licząc od antyku, będzie się skupiał na świecie i objęciu go rozumem, licząc natomiast od średniowiecza, epoki zajmowały się będą głównie światem innym, nieznanym i, pomagającym w wyobrażeniu go sobie, uczuciami. Dodatkowo, te opierające się na rozumie sprawiają wrażenie optymistycznych i wesołych, podczas gdy zwracające się ku sercu są tajemnicze i mroczne. By podkreślić słuszność tych słów, przybliżę idee dwóch kolejnych okresów historycznych.

Po Å›redniowieczu nastaÅ‚y czasy renesansu czyli odrodzenia (po francusku „renaissance” znaczy „ponowne narodziny”). Nazwane zostaÅ‚y tak, gdyż odrodziÅ‚a siÄ™ w nich kultura antyczna. Ludzkość lubowaÅ‚a siÄ™ w sztuce i z chÄ™ciÄ… poznawaÅ‚a historiÄ™ tego okresu. Jednak oprócz sztuki, również koncepcje antyczne przyjęły siÄ™ na nowo. Ludzie znów pragnÄ™li poznawać Å›wiat, rozkwitÅ‚a nauka, a sztuka przesyÅ‚aÅ‚a dużo pogodniejsze treÅ›ci.

W renesansie zredukowana została również rola Kościoła katolickiego, a to za sprawą zapoczątkowanej przez Marcina Lutra reformacji. Był to jeden z najważniejszych prądów epoki, który za cel ustanawiał usunięcie wszystkich błędów i korupcji z Kościoła, organizacji mającej na celu wyłącznie służenie ludziom nauką i pomocą. W wyniku ruchów reformacyjnych utworzyło się wiele odłamów protestanckich, reprezentujących odmienne od katolicyzmu poglądy, a wreszcie i sam katolicyzm został zreformowany. Nie usunęło to, niestety, wszystkich możliwości manipulacji z tejże organizacji, zmniejszyło jednak na pewien okres jej wpływ na mentalność ludzką.

Drugim bardzo ważnym prÄ…dem renesansu, Å›ciÅ›le zwiÄ…zanym z reformacjÄ…, byÅ‚ humanizm. GÅ‚osiÅ‚ on miÅ‚ość i chęć poznania czÅ‚owieka. Zgodnie z tym prÄ…dem czÅ‚owiek znów zapragnÄ…Å‚ poznania i, mimo, że skupiaÅ‚ siÄ™ na sobie samym, powróciÅ‚ też do odkrywania tajemnic Å›wiata. Znane do dziÅ› hasÅ‚o humanistów mówi: „Nic co ludzkie nie jest mi obce”, a przecież Å›wiat nas otaczajÄ…cy również jest, w pewnym sensie, naszym.

OczywiÅ›cie, literatura nie pozostaÅ‚a gÅ‚ucha i Å›lepa na zmiany wokół zachodzÄ…ce. W Odrodzeniu powstaÅ‚o wiele wspaniaÅ‚ych dzieÅ‚, szczególnie popularne w tym okresie byÅ‚y treny i fraszki. Jednym z utworów wyjÄ…tkowo dokÅ‚adnie oddajÄ…cych renesansowÄ… koncepcjÄ™ ludzkiego losu jest hymn „Czego chcesz od nas, Panie” Jana Kochanowskiego. Podmiot liryczny zwraca siÄ™ w nim do Boga, dziÄ™kujÄ…c mu za stworzenie Å›wiata, za obdarowanie go ciaÅ‚em, za przyszykowanie mu tu dostatecznej iloÅ›ci jadÅ‚a, za piÄ™kno przyrody. Jednym sÅ‚owem, „ja” mówiÄ…ce dziÄ™kuje Najwyższemu za otaczajÄ…cy nas Å›wiat. Wiersz ten aż kipi od szczęścia i bÅ‚ogoÅ›ci, jakÄ… przeżywa podmiot, jest jednak również peÅ‚en czci wzglÄ™dem Pana. PrzesÅ‚anie utworu jest prawie dosÅ‚owne z treÅ›ciÄ… – należy być wdziÄ™cznym Bogu za ten wspaniaÅ‚y Å›wiat i cieszyć siÄ™ każdÄ… sekundÄ… obcowania z nim. CzÅ‚owiek nie musi już nawet zastanawiać siÄ™, po co tu jest i co go czeka. Niech po prostu cieszy siÄ™ z tego, jak zostaÅ‚ nagrodzony przez wyższe siÅ‚y. Bez wzglÄ™du, za co jest to nagroda.

Widać wiÄ™c, że renesans bardzo zbliżony jest do antyku. Szczęście, który wzbudza w czytelniku przedstawiony wyżej utwór, przywodzi wrÄ™cz na myÅ›l ideÄ™ epikurejczyków – życie w radoÅ›ci i bez bólu. Skoro wiÄ™c koncepcje istnienia ludzi z obu tych okresów sÄ… zbliżone, obie muszÄ… być podobnie (czyli bardzo) różne od tej ze Å›redniowiecza.

renesans, wedle opisanej przeze mnie zasady, zawiera w sobie odwrotność zasad wyznawanych w kolejnym okresie historycznym – baroku. Ten, charakteryzowaÅ‚ siÄ™, owszem, wielkimi odkryciami (m.in. teleskopu, czy mikroskopu), ale również negacjÄ… możliwoÅ›ci poznania Å›wiata przez czÅ‚owieka (sceptycyzm zaczerpniÄ™ty ze starożytnej Grecji) i przywróceniem kultu Boga, a co za tym idzie, wÅ‚adzy duchowieÅ„stwa.

To wÅ‚aÅ›nie Bóg staÅ‚ siÄ™, ponownie, oÅ›rodkiem zainteresowania. Tym razem jednak, myÅ›liciele nie ustalali z góry jego istnienia, a zastanawiali siÄ™ czy jest i dawali na to dowody. PrzykÅ‚adowo Kartezjusz uznaje istnienie istoty wyższej od czÅ‚owieka, opierajÄ…c siÄ™ na fakcie, iż ludzie wciąż zastanawiajÄ… siÄ™ nad jego istnieniem. WedÅ‚ug niego czÅ‚owiek jest zbyt niedoskonaÅ‚y, by samemu wymyÅ›lić koncepcjÄ™ istnienia istoty o tyle lepszej. Poza tym, w baroku rozpoczęła siÄ™ otwarta walka z reformacjÄ… (kontrreformacja), która ostatecznie zburzyÅ‚a renesansowÄ… harmoniÄ™. By pozbyć siÄ™ heretyków, KoÅ›ciół katolicki przejÄ…Å‚ monopol na edukacjÄ™ i utworzyÅ‚ zakony jezuitów, które miaÅ‚y likwidować niewiernych. Oprócz tego, katoliccy duchowni stworzyli tzw. indeks ksiÄ…g zakazanych, na który wpisywano wszystkie pozycje literackie, który wyrażaÅ‚y choćby niepewność istnienia Boga, lub przeczyÅ‚y jakimkolwiek sÅ‚owom Biblii i, przede wszystkim, księży. Z tego powodu wspomniane przeze mnie wynalazki nie miaÅ‚y, w praktyce, dużego wpÅ‚ywu na rozwój ludzkoÅ›ci w tej epoce. Ludzkość raczej – jak w Å›redniowieczu - powoli cofaÅ‚a siÄ™; w baroku doszÅ‚o, na przykÅ‚ad, do upadku piÅ›miennictwa.

Tak wiÄ™c, barok głównie charakteryzowaÅ‚ siÄ™ chaosem – KoÅ›ciół zaprzeczaÅ‚ odkryciom, ludzie byli mordowanie bez powodu (lub bez ujawnienia takiego), dodatkowo, do wiadomoÅ›ci publicznej raz po raz przenikaÅ‚y niepewnoÅ›ci co do istnienia Boga, jedynej siÅ‚y, w którÄ… wierzyÅ‚o i w której pokÅ‚adaÅ‚o siłę spoÅ‚eczeÅ„stwo. Tak, jak pokazuje to MikoÅ‚aj SÄ™p-SzarzyÅ„ski w swych sonetach. PrzykÅ‚adowo w pierwszym z sonetów, opatrzonym tytuÅ‚em „O krótkoÅ›ci i niepewnoÅ›ci żywota czÅ‚owieczego” podmiot liryczny ubolewa nad tym, jak w mÅ‚odoÅ›ci nie zdawaÅ‚ sobie sprawy z krótkoÅ›ci i ulotnoÅ›ci życia. Å»aÅ‚uje, że marnowaÅ‚ wtedy czas na gÅ‚upotki, zamiast skupić siÄ™ na tym, co dzieje siÄ™ wkoÅ‚o. Może żaÅ‚uje, że nie zrobiÅ‚ nic, by zmienić sytuacjÄ™, a teraz nie starcza mu już siÅ‚? A może chce pokazać, że nic nie jest dziÅ› pewne i trzeba caÅ‚e życie uważać na to, co siÄ™ robi, bo możliwe, że zaraz siÄ™ ono skoÅ„czy. Jednym sÅ‚owem – wiersz przepeÅ‚niony jest smutkiem i tÄ™sknotÄ…. Możliwe, że jest to tÄ™sknota za poprzedniÄ… epokÄ…, gdzie wszystko byÅ‚o spokojniejsze. W sonecie czwartym natomiast, p.t. ”O wojnie naszej, którÄ… wiedziemy z szatanem, Å›wiatem i ciaÅ‚em”, „ja” mówiÄ…ce opisuje zÅ‚o, które nas otacza. Stwierdza, że jest ono wszÄ™dzie, nawet w nas samych – nawet my je stanowimy:

„(...)Ten nasz dom - ciaÅ‚o, dla zbiegÅ‚ych luboÅ›ci
Niebacznie zajźrząc duchowi zwierzchności,
Upaść na wieki żądać nie przestanie. (...)”.
Jako jedyne dobro, jedynego sprzymierzeńca i podporę przedstawia Boga:

„(...)Królu powszechny, prawdziwy pokoju,
Zbawienia mego jest nadzieja w Tobie!(...)”.
Tak więc tylko w Panu nadzieja na przetrwanie walki ze światem. A może na przetrwanie tych dziwnych czasów?

Nie można nie stwierdzić, że barokowa koncepcja losu ludzkiego, jak średniowieczna, skupiona jest na uczuciach i wartościach spoza naszego świata. Tu świat nie jest już tylko drogą przed życiem wiecznym. Tu jest wrogiem, polem bitwy z diabłem i z samym sobą. Człowiek musi ją przetrwać, wytrzymać ból i niegodziwości, by, pozostając wiernym Bogu, móc opuścić tę arenę i udać się na wieczne odpoczywanie w raju.

Czy wiÄ™c nie jest prawdÄ… moja teza na temat odwrotnoÅ›ci kolejnych okresów historycznych i ich idei, również tych, dotyczÄ…cych naszego celu w życiu? barok przecież nie mógÅ‚by powstać, gdyby nie renesansowa reformacja. Po co komu odrodzenie, skoro po antyku nie ma czasów mroku? DziÄ™ki moim opisom uwidoczniÅ‚a siÄ™ jeszcze odpowiedź na pytanie, dlaczego tak siÄ™ dzieje. Czemu po wieku odkryć musi nastać taki, w którym wszystkie zostanÄ… spalone? Otóż, jeÅ›li po jednej epoce przychodzi nastÄ™pna, to musi opierać siÄ™ na odwrotnych niż poprzednia zasadach. Bo skoro nastaÅ‚a nowa, to dlatego, że poprzednia byÅ‚a nieodpowiednia, lub po prostu znudziÅ‚a siÄ™. A skoro poprzednia byÅ‚a niedobra, to należy spróbować czegoÅ› odwrotnego. DziÄ™ki temu, nauczyciele mogÄ™ tÅ‚umaczyć nastÄ™pstwo epok wykresem sinusoidy: u doÅ‚u wykresu sÄ… te tajemnicze i poszukujÄ…ce innego Å›wiata okresy historyczne, natomiast skupiajÄ…ce siÄ™ na tym, co jest i wykorzystaniu tego – u góry. Niemożliwe jest, by wykres ten byÅ‚ liniÄ… prostÄ…, bo wtedy trwalibyÅ›my caÅ‚y czas w jednej epoce, a, jak to siÄ™ mówi, „czasy siÄ™ zmieniajÄ…”.

Dobrze, ale skoro kolejne epoki można wyczytać z prostego wykresu, to jakÄ… stanowi dzisiejsza? Sam czÄ™sto siÄ™ nad tym zastanawiaÅ‚em, ale o zdanie spytaÅ‚em dopiero niedawno. Odpowiedź, jakÄ… uzyskaÅ‚em, byÅ‚a zaskakujÄ…ca, jednak, nie pozbawiona wyjaÅ›nieÅ„, dziÄ™ki czemu pojÄ…Å‚em jÄ… i mogÄ™ przekazać w tej pracy. Otóż czasy współczesne nie mogÄ… być zaliczone do żadnego z dwóch opisanych przeze mnie rodzajów epok. Powodem tego sÄ… – wspomniane już przeze mnie – dzisiejsze Å›rodki komunikacji i noÅ›niki treÅ›ci intelektualnych. Jeszcze sto lat temu Europa byÅ‚a odizolowana, kulturowo, oczywiÅ›cie, od reszty Å›wiata. Czasem prowadzono wojny, handlowano z krajami spoza kontynentu. Jednak, kultura odlegÅ‚ych nacji byÅ‚a traktowana najwyżej jako coÅ› dziwnego i egzotycznego, nigdy jako coÅ› wartego uwagi. DziÅ› natomiast, dziÄ™ki rozwojowi radia, samochodu, Internetu i samolotów, każdy ma dostÄ™p do Koranu, TybetaÅ„skiej KsiÄ™gi ZmarÅ‚ych i miliardów innych pozycji, ukazujÄ…cych historiÄ™, mentalność i kulturÄ™ dotÄ…d nieznane w Europie. Nie stanowiÅ‚oby to jeszcze problemu, gdyby korzystano z caÅ‚ej tej wiedzy wyłącznie dla rozrywki, by poznać inny punkt widzenia. Jednak, tak naprawdÄ™, nie da siÄ™. Po pierwsze, dlatego, że rola książki jako noÅ›nika treÅ›ci intelektualnych i kulturalnych spada, a obok niej wyrastajÄ… potÄ™gi jak telewizja czy Internet. A poza tym - każde inne niż nasze zdanie musi mieć swoje przyczyny, dowody. Wielu może pozostać przy wÅ‚asnych przekonaniach, jednak co dziesiÄ…ty, czy co setny odbiorca zmieni swój Å›wiatopoglÄ…d. Przemieszanie siÄ™ kultur jest widoczne, choćby w tym, jak wzrosÅ‚a ludzka tolerancja. Jest również widoczne w nowo-zaistniaÅ‚ym zjawisku, jakim jest terroryzm.

Wnioskować należy z tego, że owe nagłe zetknięcie się wielu światów ma swoje dobre i złe strony. Jednak, jaki będzie tego efekt? Czy grozi nam koniec świata? Moim zdaniem, nawet jeśli, to jeszcze nie dziś. Uważam, że dziwne zjawisko, jakim jest niemożność postawienia czasów współczesnych po jednej ze stron wykresu, ukazuje nam początek nowej ery w dziejach ludzkości. Zmianę konstrukcji świata ludzi. Wystarczy zwrócić uwagę na czas, jaki rozwijała się Ziemia przed pojawieniem się człowieka i czas, jaki minął odkąd się narodziliśmy. Niemożliwe wydaje mi się, by te dwa przedziały czasowe miały się aż tak różnić. Wydaje mi się natomiast, że od teraz, jeżeli nie postanowimy pozbyć się dzisiejszych cudów techniki, kultura będzie już ziemską, nie zaś na przykład europejską. Powoli stajemy się ludźmi, nie zaś Polakami, czy Europejczykami. I, jeżeli się nie mylę, będziemy nimi jeszcze wystarczająco długo, by pewien młody człowiek mógł kiedyś napisać o koncepcji ludzkiego losu w kulturze Zjednoczonego Świata.