Cywilizacja XX wieku to klÄ™ska czy tryumf czÅ‚owieka???” Rozstrzygnij problem, odwoÅ‚ujÄ…c siÄ™ do znanych ci przykÅ‚adów z literatury, filmu, sztuki i muzyki.

Kiedy zimÄ… na zewnÄ…trz panuje mróz, ja siedzÄ™ w swoim ciepÅ‚ym pokoju dowolnie regulujÄ…c temperaturÄ™ pomieszczenia za pomocÄ… termostatu, który przymontowany do kaloryfera, bÅ‚yszczy w nocy bezdusznie swoim elektronicznym okiem. Zrobienie herbaty, czy nawet obiadu zajmuje mi zaledwie kilka minut, zaÅ› czas potrzebny na zaspokojenie tego wyższego gÅ‚odu – gÅ‚odu informacyjnego – za poÅ›rednictwem ogólnodostÄ™pnej prasy, telewizji czy Internetu mogÄ™ liczyć najwyżej w godzinach. Znudzony codziennoÅ›ciÄ… mogÄ™ uciec do alternatywnych Å›wiatów za pomocÄ… komputera, konsoli czy odtwarzacza DVD i karmić siÄ™ obrazami nierealnymi, a mimo to wyglÄ…dajÄ…cymi jak prawdziwe. JeÅ›li pragnÄ™ podzielić siÄ™ z bliskimi, swoimi przeżyciami, a nie ma ich w pobliżu chwytam za sÅ‚uchawkÄ™ i po paru sekundach sÅ‚yszÄ™ ich gÅ‚os. Wreszcie, gdy dopada mnie grypa, nie modlÄ™ siÄ™, aby przeżyć, a jedynie idÄ™ do lekarza i tydzieÅ„ później stajÄ™ z powrotem na nogach. Dlaczego wiÄ™c mimo tego, gdy zgłębiam literaturÄ™, analizujÄ™ historiÄ™, a nawet, gdy obserwujÄ™ otaczajÄ…cy mnie Å›wiat, zastanawiam siÄ™ czy to, że żyjÄ™ w tym a nie innym czasie powinienem traktować jako nagrodÄ™ czy raczej jako karÄ™ od losu?

Pytanie, które tak czÄ™sto sobie stawiam jest niemal synonimem, tego, zawartego w temacie, wiÄ™c udzielenie na nie odpowiedzi nie sprawi mi wiÄ™kszego problemu. Już z samego faktu, iż mimo przedstawionych wyżej korzyÅ›ci cywilizacyjnych, wÄ…tpiÄ™ w ich jednostronny – dobry – charakter, można wywnioskować mój stosunek do cywilizacji XX wieku, tak, wiÄ™c tylko gwoli formalnoÅ›ci powiem, iż celem poniższej pracy bÄ™dzie udowodnienie, że owa cywilizacja jest przede wszystkim klÄ™skÄ… czÅ‚owieka.

SpoglÄ…dajÄ…c na literaturÄ™, jako pierwszy przykÅ‚ad na poparcie swojej tezy wezmÄ™ zbiór opowiadaÅ„ „ Pożegnanie z MariÄ…” Tadeusza Borowskiego. Autor w prosty, behawiorystyczny sposób ukazuje nam jak w rzeczywistoÅ›ci wyglÄ…daÅ‚a zagÅ‚ada Å»ydów podczas drugiej wojny Å›wiatowej. Jednak nasuwa siÄ™ pytanie, jaki ma to zwiÄ…zek z postÄ™pem cywilizacyjnym? Odpowiedz można uzyskać zadajÄ…c sobie inne pytanie, a mianowicie: Czy takie ludobójstwo byÅ‚oby możliwe bez Å›rodków, jakie wykorzystywali Niemcy? PrzyglÄ…dajÄ…c siÄ™ historii wiemy, iż wojny trwajÄ… od poczÄ…tku istnienia ludzkoÅ›ci, jednak ich skala byÅ‚a znacznie mniejsza niż wojen, do których doszÅ‚o w XX-stym wieku. Nie należy dopatrywać siÄ™ tu różnic w systemach wartoÅ›ci, ani używać stwierdzenia, iż Hitler jako jednostka dokonaÅ‚by w przeszÅ‚oÅ›ci tego samego. Losy wojny zależaÅ‚y w kolosalnej mierze od technologii, na jakiej faszyÅ›ci siÄ™ opierali. Nikt mnie nie przekona, że druga wojna Å›wiatowa pochÅ‚onęłaby tyle ofiar gdyby każdego z Å»ydów mordowano muszkietem z okresu Napoleona, a nie Cyklonem. Nikt nie wmówi mi, że katapulty zniszczyÅ‚yby miasta równie mocno, co naloty i bombardowania, wreszcie nie poprÄ™ poglÄ…du, że jeden czÅ‚owiek przekonaÅ‚by miliony do sÅ‚usznoÅ›ci antysemityzmu samÄ… retorykÄ…, bez sprawnego przepÅ‚ywu informacji.

Tadeusz Borowski w jednym z opowiadaÅ„ (chyba „U nas w Aushwicu”) odważyÅ‚ siÄ™ też na bardzo trafne spostrzeżenie. WidzÄ…c ofiary przymusowej pracy, zdaÅ‚ sobie sprawÄ™ jak wiele ludzkich istnieÅ„ musi być poÅ›wiÄ™conych by powstaÅ‚y piÄ™kne, wielkie budowle. ZastanowiÅ‚ siÄ™, i doszedÅ‚ do wniosku, że Platon opisujÄ…c piÄ™kno starożytnej architektury widziaÅ‚ tylko jednÄ… stronÄ™, nie widziaÅ‚ ofiar pochÅ‚oniÄ™tych podczas pracy. Czy my nie zachowujemy siÄ™ podobnie? Czy widzÄ…c drapacze chmur myÅ›limy o iloÅ›ci wypadków, które nastÄ™powaÅ‚y przy ich budowie? Czy zdajemy sobie sprawÄ™ jak wiele pracy musiaÅ‚ wÅ‚ożyć w powstanie mostu pojedynczy robotnik, a jak maÅ‚o z owej pracy ta sama jednostka wyniosÅ‚a korzyÅ›ci? Zabiegani nie myÅ›limy o takich rzeczach, podobnie jak nie myÅ›limy o możliwoÅ›ci natychmiastowego unicestwienia ludzkoÅ›ci. Wydaje nam siÄ™ to tematem filmów sience fiction, a nie rzeczywistoÅ›ciÄ….

Koniec drugiej wojny Å›wiatowej, wywoÅ‚aÅ‚ ulgÄ™ w sercach ludzi na caÅ‚ym Å›wiecie, czy nie powinno być nieco inaczej? My, Polacy utożsamiamy zakoÅ„czenie wojny z kapitulacjÄ… Niemiec. Druga wojna Å›wiatowa zakoÅ„czyÅ‚a siÄ™ jednak nieco później, manifestacjÄ… siÅ‚y USA i zrzuceniem bomby atomowej na japoÅ„skie miasta. Åšwiadomość istnienia tak potężnej broni nie powinna dawać nam zasnąć. Tam nie byÅ‚o esesmanów, transportów ludnoÅ›ci wagonami, nie byÅ‚o krematoriów, a mimo to w ciÄ…gu kilku sekund zginęło kilkaset tysiÄ™cy ludzi. Przygniatani codziennymi obowiÄ…zkami odrzucamy możliwość powtórzenia podobnego scenariusza w przyszÅ‚oÅ›ci, bagatelizujemy sprawÄ™. Jednak po przeczytaniu Borowskiego, czy „Medalionów” Zofii NaÅ‚kowskiej budzi siÄ™ lÄ™k, gdy dodać do tego Å›wiadomość, iż oba utwory sÄ… relacjÄ…, faktem historycznym, a nie fikcja literackÄ…, lÄ™k ten znajduje swoje uzasadnienie.

W zasadzie mógÅ‚bym w tym miejscu zakoÅ„czyć tÄ™ pracÄ™, uzasadniajÄ…c swój poglÄ…d, że cywilizacja XX wieku jest klÄ™skÄ… czÅ‚owieka, gdyż jest Å›rodkiem do ulepszania metod eksterminacji bliźnich, lecz mogÄ… pojawić siÄ™ argumenty z przeciwnego obozu, że jest też odpowiedzialna za rozwój medycyny, poprawÄ™ standardów życia, uÅ‚atwienie komunikacji. Na tego typu stwierdzenia odpowiedziaÅ‚bym „biorÄ…c na tapetÄ™” „PrzedwioÅ›nie” Stefana Å»eromskiego. Główny bohater Cezary Baryka jest przykÅ‚adem czÅ‚owieka, któremu postÄ™p nie byÅ‚ obcy. Jeszcze przed rozpoczÄ™ciem rewolucji bolszewickiej korzystaÅ‚ z wszystkich nowinek technicznych. Wraz z kolegami korzystaÅ‚ z motocykli, samochodów, czy pierwszych (prymitywnych wówczas) samolotów. Mimo tego, w Polsce spotyka siÄ™ z biedÄ…, skrajnÄ… nÄ™dzÄ… na polskiej wsi, wrÄ™cz zacofaniem. Starych schorowanych ludzi wygania siÄ™ do stajni, aby tam umierali i nie zabierali ciepÅ‚a zdrowym. Inny bohater wykreowany przez Å»eromskiego – Tomasz Judym – jako lekarz idealista spotyka siÄ™ z tym samym obrazem. W „Ludziach bezdomnych” możemy doskonale zobaczyć jak,mimo rozwoju medycyny, jest ona dostÄ™pna dla najniższych klas spoÅ‚ecznych. Czy dziÅ› wiele siÄ™ zmieniÅ‚o? Nie! NASA wydaje miliardy dolarów na projekty podboju kosmosu, który może okazać siÄ™ pusty, a w Afryce miliony ludzi gÅ‚odujÄ…. Naukowcy ulepszajÄ…cy Å›rodki medyczne, krzyczÄ… o nanotechnologii, terapiach genowych, podczas gdy – nawet w naszym kraju – wielu ludzi nie stać na podstawowe leki. Zwolennicy postÄ™pu mówiÄ…, że dziÅ› nie umiera siÄ™ już na grypÄ™ i gruźlicÄ™ czy trÄ…d. Ja na to odpowiadam: I co z tego? Skoro ludzkość dziesiÄ…tkuje HIV, SARS i rak.

Cieszymy się, więc, zdobyciem Księżyca, zamiast tak jak Baryka wybrać się na jakieś biedne podwórko, i zobaczyć, jakie ma to znaczenie dla ludzi, którzy nie mają środków do życia. Należałoby, więc powiedzieć, że cywilizacja jest jedynie dla bogatych, dla biednych najnowsze osiągnięcia techniki mogą być dostępne nawet za sto lat.
Ktoś może krzyknąć, iż sytuacja się ustabilizuje, że człowiek wykorzysta technologię. Bardziej jednak prawdopodobne wydają mi się scenariusze z kinowych superhitów, jak Matrix czy Terminator 3, w których maszyny zniewolą lub zniszczą ludzkość. Czy takie opcje są niemożliwe? Są bardziej prawdopodobne niż nam się wydaje. Prace nad sztuczną inteligencją prowadzone są od wielu lat z powodzeniem, już teraz maszyny zastępują ludzi w fabrykach, wysyłając tysiące na bezrobocie. Próżność i wygodnictwo człowieka mogą doprowadzić do katastrofalnych skutków, a apokaliptyczne wizje hollywoodzkich reżyserów stać się rzeczywistością.

PodsumowujÄ…c mimo wszystkich zalet cywilizacji XX wieku, i uÅ‚atwieÅ„, jakie z niej wynikajÄ…, jest ona klÄ™skÄ… czÅ‚owieka. Åšrodkiem - nie do osiÄ…gniÄ™cia lepszego życia, – lecz do sprawniejszego prowadzenia wojny, Å›rodkiem do zyskania przewagi nad wrogiem. Gdyby rozszerzyć zakres pytania, i zapytać, czym jest dla naszej planety, ta praca byÅ‚aby zbÄ™dna, bowiem straty ekologiczne, jakie niesie ze sobÄ… postÄ™p sÄ… niewyobrażalne. MyÅ›lÄ™, że wystarczajÄ…co uargumentowaÅ‚em swojÄ… opiniÄ™, i przekazaÅ‚em, że na „sewerynowe” szklane domy nie mamy, co liczyć nawet w przyszÅ‚oÅ›ci.