Problem kolonizacji w "Jądrze Ciemności"

Człowiek biały od zawsze był uważany za ucywilizowanego. Jego mądrość sięgała trzech tysięcy lat wstecz przed narodzinami Chrystusa. Natomiast osoby, innego koloru skóry, przede wszystkim innej wiary i o zupełnie odmiennych zwyczajach traktowani byli jako dzicz. Jednak dobroduszność i chęć niesienia edukacji dla prymitywnych ludzkich stworzeń była tak ogromna, iż Europejski kontynent zajął się Kolonizacją prostackiej Afryki
Joseph Conrad, we fragmencie opowieÅ›ci Pt. „ JÄ…dro CiemnoÅ›ci” przedstawiÅ‚ sposób uczÅ‚owieczania mieszkaÅ„ców Czarnego LÄ…du. PokazaÅ‚ ile warci sÄ… mieszkaÅ„cy Å›wieżo poznanej Afryki i jak ich traktowano.
Sposób podejścia białych do czarnych opowiedział bohater opowiadania, kapitan Charcie Marlo, kiedy to zmierzając do stacji centralnej, zobaczył miejsce spoczynku niewolników. Był to niewielki lasek w pobliżu rzeki, pod drzewami siedzieli czarni wykończeni ludzie. Po ciężkiej i morderczej pracy czekali już tylko na śmierć. Ludzie ci przypominali figury cierpienia, osamotnienia i rozpaczy. Można było by powiedzieć o nich, że przypominają duchy, mimo czarnego koloru skóry byli przezroczyści jak powietrze, a ich oczy nie posiadały blasku żywej istoty. Byli jedynie workami kości, marami nawiedzającymi wybrzeże afrykańskich rzek.
W pobliżu tego lasku znajdował się gabinet księgowego, a nie dalej obok miejsca niewolniczej, wykańczającej pracy. To właśnie tam Murzyni tracili zdrowie i powoli życie. Karmieni byli obcą nieznaną ich żołądkom strawą i zmuszani byli do nadludzkiej morderczej czynności. Czarni szybko tracili siły i w niedługim czasie byli tylko zdatni na zesłanie na odpoczynek, którym było skonanie w owym lesie, zaś ten pod ilością czarnych duchów przypominał kręgi piekielne Dantego.
Biali zdawali się być zwyczajni do widoku konających niewolników. Traktowali to jako część krajobrazu Dżungli. Księgowy, który pracował w pobliżu w ogóle nie zwracał uwagi na śmierć jego ludzi. Nie poczuwał się do odpowiedzialności, ani do krzty najmniejszego współczucia. Nie obchodziło go co się dzieje z tymi ludźmi, nie potrafił nawet zauważyć czy konający Murzyn to dorosły mężczyzna, czy jeszcze dziecko które póki co jeszcze mogło bawić się przy matce. Księgowy ten wyglądał nad podziw elegancko jak na osobę mieszkającą trzy lata w lasach afrykańskich. Był on wysoki miał wykrochmalony kołnierzyk, czyste mankiety i śnieżnobiałe spodnie. Jego włosy były starannie wyszczotkowane i ułożone na równy przedziałek. Wśród tutejszych zakurzonych, brudnych prymitywnych Murzynów wyglądał jak cudo. Efekt tego wyglądu zawdzięczał czarnej kobiecie, którą przyuczył do prania, prasowania i ogólnie do wykonywania prac domowych.
Sposób w jaki księgowy wypowiadał się o czarnych zdradzał, że nie poczuwa się do tego iż wykorzystuje biednych Murzynów. nie widać było po nim krzty współczucia, uważa za to, że ich kultura i rytuały są zwierzęce i ordynarne. Czuł prędzej do czarnych wstręt niż możliwość ubolewania nad ich losem. Był przekonany iż jego misja niesienia cywilizacji, która przede wszystkim była przykrywką do misji grabienia Afryki, była szlachecka i godna wdzięczności czarnych.
Ci za to nie potrafili siÄ™ przeciwstawić. Nie byli silni, czÄ™sto gÅ‚odowali i na wpół wykoÅ„czeni. I to jeszcze za nim zostali zastraszeni przez Europejskich „Pielgrzymów” Poddali siÄ™ i bez wiÄ™kszego oporu zgodzili siÄ™ być nieszczÄ™snymi ofiarami kolonizacji swojej ziemi.
PodsumowujÄ…c stosunek Europejczyków do mieszkaÅ„ców Afryki, trzeba przyznać, iż byÅ‚o nieludzkie i karygodne. To wÅ‚aÅ›nie Biali zachowywali siÄ™ jak prymitywni ludzie, którzy z tak ucywilizowanego kontynentu zapomnieli przywieść „Duszy i Sumienia”. Czarni zaÅ› byli jedynie marionetkami. Niewolnikami w rÄ™kach tyranów, którzy nie potrafili odeprzeć siÅ‚y kolonizacji ich kontynentu.