Wywiad z Małym Księciem

Witajcie w waszym ulubionym dziale „Gimbusa”…Wywiady. DziÅ› chcÄ™ wam przedstawić postać wielce znakomitÄ…, bardzo popularnÄ… i tajemniczÄ…. Nikt nie wie, jakie jest jej prawdziwe imiÄ™ i nazwisko, jednak każdy sÅ‚yszaÅ‚ o.... MaÅ‚ym KsiÄ™ciu Oto zapis naszej rozmowy:
Dziennikarz:Witam cię Mały Książe. Na samym początku chciał bym się dowiedzieć czy to prawda że odbyłeś podróż po 7 planetach?
Mały Książe:Dzień dobry. Tak toprawda zwiedziłem 7 planet.
Dziennikarz: Czy mógł byś opowiedzieć co nieco o swojej podróży?
MaÅ‚y Książe:Ależ oczywiÅ›cie. Zaczęło siÄ™ od tego, że postanowiÅ‚em opuÅ›cić mojÄ… planetÄ™ – Asteroid B612 i udawać siÄ™ kolejno na planety sÄ…siadujÄ…ce, również oznaczone tylko numerami.
PierwszÄ… z nich byÅ‚a planeta 325. NależaÅ‚a ona do Króla, starego czÅ‚owieka, który za wszelkÄ… cenÄ™ chciaÅ‚ zdobyć jakichkolwiek poddanych. PragnÄ…Å‚ wydawać rozkazy, móc kimÅ› rzÄ…dzić, bo mimo iż „posiadaÅ‚” wszystkie gwiazdy, SÅ‚oÅ„ce, Księżyc i tak dalej, nie miaÅ‚ kim w rzeczywistoÅ›ci wÅ‚adać. UciekaÅ‚ siÄ™ do proponowania mi różnych posad w swoim „rzÄ…dzie”, jednak ja nie mogÅ‚em tam zostać i postanowiÅ‚em wyruszyć w dalszÄ… podróż.
Podczas wizyty na następnej planecie natknąłem się na Człowieka Próżnego. Pragnął on, aby go bez przerwy wielbić. Bardzo ubolewał nad faktem, że okolica ta nie jest zbytnio uczęszczana. Nie miał komu uchylać rąbka swojego kapelusza w odpowiedzi na wszelkie objawy uwielbienia itp. Muszę powiedzieć, że opuszczając to miejsce byłem jeszcze bardziej zdziwiony, niż w poprzedniej sytuacji.
Wizyta na następnej planecie pogrążyła mnie chyba w największym smutku, mimo iż była ona najkrótsza. Zamieszkiwał ją Pijak, teraz wiem, że tak można nazwać takiego człowieka. Chociaż istnieją dla niego także inne określenia, na przykład Tchórz... Uciekał przed własnym zamiłowaniem do picia...
Czwarta planeta z kolei- Asteroid 328 należaÅ‚a do Biznesmena, można też powiedzieć, że do Bankiera. CzÅ‚owiek ów byÅ‚ tak zajÄ™ty liczeniem, że nawet nie zauważyÅ‚ mojego nadejÅ›cia. Na moje pytanie, co liczy, odpowiedziaÅ‚, że gwiazdy, które zresztÄ… nalezÄ… do niego. ByÅ‚ to czÅ‚owiek „precyzyjny i poważny”, – w tym miejscu MaÅ‚y Książę zaÅ›miaÅ‚ siÄ™ nieco ironicznie – jak sam siebie okreÅ›liÅ‚. ZapytaÅ‚em go jeszcze o parÄ™ rzeczy, jednak on już wcale nie zaszczyciÅ‚ mnie swojÄ… uwagÄ…, wiÄ™c nieco zszokowany odszedÅ‚em, coraz bardziej utwierdzajÄ…c siÄ™ w przekonaniu, że „doroÅ›li sÄ… zdecydowanie dziwni”...
Planeta piÄ…ta byÅ‚a z tych wszystkich najbardziej interesujÄ…ca i myÅ›lÄ™, że tam mógÅ‚bym pozostać, gdyby nie to, że byÅ‚a niezwykle maÅ‚a. ZamieszkiwaÅ‚ jÄ… Latarnik – czÅ‚owiek, który byÅ‚ niezwykle oddany swojej pracy. Gdy nadchodziÅ‚ zmierzch musiaÅ‚ zapalać swojÄ… latarniÄ™, gdy sÅ‚oÅ„ce wschodziÅ‚o, miaÅ‚ jÄ… gasić. Problem byÅ‚ jedynie w tym, że owa planeta obracaÅ‚a siÄ™ tam coraz szybciej, doba trwaÅ‚a tam, zdaje siÄ™, że 2minuty, chociaż nie pamiÄ™tam tego aż tak dobrze. Czasami szczerze żaÅ‚ujÄ™, że tam jednak nie zostaÅ‚em.
Moim przedostatnim przystankiem był asteroid 329. Należał on do Starego Pana, człowieka wielce uczonego. Zajmował się on geografią, spisywaniem umieszczenia oceanów, gór, rzek... Brakowało mu jednak bardzo badaczy, którzy dostarczaliby mu o nich wiadomości. Miał on nadzieję, że ja zostanę jego badaczem. Jednak moje plany nie pozwoliły na to i rozstałem się z nim dosyć szybko.
Na koÅ„cu zawÄ™drowaÅ‚em na ZiemiÄ™. ByÅ‚a to oczywiÅ›cie najwiÄ™ksza planeta, jakÄ… do tej pory widziaÅ‚em. WylÄ…dowaÅ‚em na pustyni i spotkaÅ‚em wspaniaÅ‚ego czÅ‚owieka, towarzysza i przyjaciela. Mimo istotnej różnicy wieku udaÅ‚o nam siÄ™ nawiÄ…zać przyjaźń, z czego bardzo siÄ™ cieszÄ™. NieczÄ™sto spotyka siÄ™ takich ludzi. Ale wczeÅ›niej jeszcze nawiÄ…zaÅ‚em znajomość z pewnÄ… Å»mijÄ…, Kwiatkiem, różami oraz kilkoma innymi istotami.. W tym miejscu przeżyÅ‚em wielkie rozczarowanie. Do tej pory żyÅ‚em w przekonaniu, że moja Róża jest jedynÄ…, a tu nagle siÄ™ okazaÅ‚o, że sÄ… ich miliony... Przede wszystkim jedno z tych spotkaÅ„ utkwiÅ‚o mi w pamiÄ™ci – spotkanie z Lisem. Nie byÅ‚ to taki zwykÅ‚y lis. OswoiÅ‚em go, byÅ‚ mój. Å»egnajÄ…c siÄ™ ze mnÄ… daÅ‚ mi w prezencie pewien sekret: „Dobrze widzi siÄ™ tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. ChciaÅ‚bym ,aby wÅ‚aÅ›nie te dwa zdania staÅ‚y siÄ™ mottem dzisiejszego programu. Wbrew pozorom sÄ… one bardzo cenne, droższe, niż wszystkie skarby Å›wiata...
D:Dziękuje za tak wyczerpującą wypowiedź.
MK:Nie ma za co, było to dla mnie dobrym sprawdzeniem mej pamięci.
D:Czy podczas podróży nie przeszkadzało Ci ,że
jesteś sam,bez Róży?
MK:Prawdę mówiąc to nie choć czasem tęskniłem za nią.

D:Będąc na jednej z planet zobaczyłeś ogród pełen takich samych róż jak ta,która zamieszkiwała z Tobą na planecie.Co wtedy sobie pomyślałeś?
MK:Na początku się trochę zdziwiłem i nie mogłem w to wszystko uwierzyć,ponieważ Róża zapewniała mnie ,że jest jedyna w swoim rodzaju na świecie.poczułem się oszukany i zakłamany.
D:A co myślisz o wojnie między barankami i kwiatami?
MK:Jak dla mnie jest on bezsensowna i powinna się jak najszybciej zakończyć.
Powiem jeszcze, że prowadzę negocjacje pomiędzy obydwoma stronami.
D:Czy planujesz następną podróż ?
MK:Myślę,że nie.Chciałbym zostać na swojej planecie i spędzic ten czas z moją ukochaną Różą.
D:Jak oceniasz postepowanie Róży?
MK:Była bardzo wymagająca,kapryśna,zapatrzona w siebie ,ale mimo wszystkoroztaczałą wokół siebie piękno.Często zadawała mi ból i wmawiała mi kłamstwa-czego osobiście nie pochwalałem.
D:Jednak nadal jÄ… kochasz…dlaczego?
MK:Tak,pomimo tego wszystkiego jest ona mą najbilższą przyjaciółką i zawsze będę ją kochał.