Narkotyki - droga do raju czy zagłady?

Historia narkotyków sięga już czasów starożytnych, wtedy jednak nie stwarzały one takiego niebezpieczeństwa dla ludzkości, jak dzieje się to w czasach obecnych. Różnego rodzaju środki odurzające pochodzenia roślinnego miały zastosowanie przy obrzędach religijnych i używane były głównie przez wtajemniczonych kapłanów bądź szamanów. Pod koniec XIX wieku środki te zaczęły znowu cieszyć się popularnością, głównie w kręgach artystycznych. Modne było palenie opium, eksperymentowanie z morfiną. Kolejny wybuch mody na narkotyki przypadł w okresie międzywojennym, kiedy to głównie artyści i arystokracja europejska zażywali wszelkie dostępne wówczas środki odurzające. Dopiero epoka hippisowska wprowadziła na stałe narkotyki do naszego życia. Ówczesna kontestacja, bunt przeciwko konformizmowi i zakłamaniu starszego pokolenia, łatwy dostęp do narkotyków, sprawił, że niejako stały się one symbolem naszych czasów. Każdy, kto opowiadała się za nowym palił marihuanę, zażywał LSD. Eksperymentowano także z innymi środkami, bardziej niebezpiecznymi.

W Polsce Å›rodki odurzajÄ…ce pojawiÅ‚y siÄ™ trochÄ™ później niż na Zachodzie, to znaczy w latach siedemdziesiÄ…tych. Wtedy jednak nikt ich nie widziaÅ‚. Nie widziaÅ‚ lub nie mógÅ‚ wiedzieć. W idealnej Rzeczpospolitej Ludowej problem ten nie istniaÅ‚. Niestety w raz z latami siedemdziesiÄ…tymi, przyszÅ‚a do na polska heroina (popularnie zwana „kompotem”). WyprodukowaÅ‚ ja student z gdaÅ„ska, w zawrotnym tempie staÅ‚a siÄ™ niezwykle popularna (byÅ‚a tania i Å‚atwa w produkcji). W pewnym momencie już nie można byÅ‚o powiedzieć, że problem narkotyków w Polsce nie istnieje. Rozpoczęły siÄ™ próby organizowania pomocy dla uzależnionych, programy majÄ…ce „nawrócić zabłąkane owieczki na wÅ‚aÅ›ciwÄ… drogÄ™”. Jednak ci mÅ‚odzi ludzie nie chcieli pomocy, a widok brudnych, wychudzonych dzieciaków, Å›piÄ…cych gdzieÅ› na ulicy, nie dziwiÅ‚ nikogo. Warto wspomnieć, że Polska jest obecnie jednym z najwiÄ™kszych i najbardziej liczÄ…cych siÄ™ na rynku europejskim producentem i eksporterem amfetaminy i heroiny. Plantacje marihuany, dziwne „papierki”, pastylki z uÅ›mieszkiem, nie sÄ… niczym nowym, sÄ… codziennoÅ›ciÄ….

ZastraszajÄ…cym jest fakt, że nikogo nie dziwi „branie” Ekstasy lub LSD. Narkotyki staÅ‚y siÄ™ tak popularne jak (także szkodliwe) papierosy czy alkohol. DajÄ… one zÅ‚udne poczucie bezpieczeÅ„stwa, chwilowÄ… euforiÄ™, siłę aby taÅ„czyć do bladego Å›wiatu na dyskotece. Wielu ludzi nie wyobraża sobie dnia bez skrÄ™ta ( „jonta” lub „skuna”).

W temacie tej pracy padÅ‚o pytanie: narkotyki sÄ… drogÄ… do raju czy zagÅ‚ady? Mnie wydaje siÄ™, że jest to droga prowadzÄ…ca do nikÄ…d, droga do zagÅ‚ady. Wielu z moich znajomych wybucha Å›miechem na stwierdzenie, że narkotyki to Å›mierć. „Najmilsza chwila poranka- piwko i marihuanka” - zwykÅ‚ mawiać mój znajomy. Nic wiec dziwnego, że coraz wiÄ™cej nastolatków siÄ™ga po Mery Jain .

„W 1995 r. do poradni uzależnieÅ„ na Dzielnej w Warszawie zgÅ‚osiÅ‚o siÄ™ 600 pacjentów pierwszorazowych powyżej 18 roku życia. W 1998 r. już 1300. W 1999 r. – 1800. W I kwartale 2000 r. – 900. Zdecydowana wiÄ™kszość to heroiniÅ›ci. Trzeba przestać siÄ™ oszukiwać: to czubeczek góry lodowej, tylko ci, którzy siÄ™ zorientowali, że majÄ… jakiÅ› problem. Å»yjemy w epoce „Hera GSM”, narkotyk dostarczany jest szybciej niż pizza na zamówienie telefoniczne. Ostatnie lata zmieniÅ‚y obraz narkomana. W mediach pokutuje nieporozumienie, nazwijmy to narkomanem KotaÅ„skiego: brudny menel, który chce tylko dać w żyłę i odlecieć. Z danych wynika, że coraz mÅ‚odsi Polacy siÄ™gajÄ… po coraz silniejsze narkotyki. Do przeszÅ‚oÅ›ci należy już tzw. "polski kompot". Najbardziej popularny jest haszysz, palony przez prawie 40% ankietowanych przez CBOS i marihuana, której używa aż 62%. Marihuana jest jednym z najgroźniejszych narkotyków. Kanadyjskie badania dowodzÄ…, że uszkadza geny, zawiera tetracanobinol, który dziaÅ‚a na szare komórki i kumuluje siÄ™ w mózgu. Jeżeli zapali siÄ™ marihuanÄ™, a potem wystÄ™puje dÅ‚uższa przerwa i znów siÄ™gnie siÄ™ po skrÄ™ta, to zażyte dawki siÄ™ sumujÄ…. Marihuana zostaje w organizmie jeszcze przez dwa lata po zaprzestaniu palenia! Nie bierze siÄ™, a narkotyk dalej dziaÅ‚a. WystÄ™pujÄ… psychozy i halucynacje. Haszysz natomiast, jak dowiodÅ‚y doÅ›wiadczenia przeprowadzane na maÅ‚pach, zmienia kod genetyczny. Modne sÄ… teraz narkotyki nowej generacji: amfetamina, bromo, nexus, ekstasy, skun. Do tego dochodzÄ… jeszcze wynalazki dealerów- mieszanki różnych Å›rodków, które mogÄ… doprowadzić do natychmiastowego zgonu. W Polsce rynek narkotykowy kwitnie. Można kupić prawie wszystko, ze Wschodu i z Zachodu. Nasz kraj dogania EuropÄ™ zarówno jako producent, jak i konsument nowych narkotyków. CiÄ…gle wzrasta liczba uzależnionych. Marek KotaÅ„ski z MONARU twierdzi, że sto tysiÄ™cy Polaków już siÄ™ uzależniÅ‚o, a dwieÅ›cie tysiÄ™cy eksperymentuje z narkotykami. MÅ‚odzież coraz bardziej interesuje siÄ™ Å›rodkami psychoaktywnymi, o które Å‚atwo. Wciąż obniża siÄ™ wiek narkotycznej inicjacji. NajmÅ‚odsi narkomani, najczęściej wÄ…chajÄ…cy klej, sÄ… zaledwie siedmiolatkami. Każda próba wdychania kleju niszczy 350 tys. komórek mózgowych, szybko zmniejsza siÄ™ iloraz inteligencji. Leczenie- co najmniej dwa lata. W szkoÅ‚ach narkotykami handluje siÄ™ od dawna, teraz ten proceder szczególnie siÄ™ nasiliÅ‚. Trudno wykryć dealerów, bo przeważnie sÄ… nimi uczniowie, którzy sami nie biorÄ…, a na narkobiznesie bardzo dobrze zarabiajÄ…. SÄ… coraz aktywniejsi i perfidni- pierwsze kilka dziaÅ‚ek dostaje siÄ™ za darmo. PojawiajÄ… siÄ™ wszÄ™dzie tam, gdzie przebywa mÅ‚odzież. Latem przenoszÄ… siÄ™ spod szkół na wybrzeże, do oÅ›rodków wypoczynkowych. Rodzice nie zdajÄ… sobie sprawy, że dzieci mogÄ… wrócić z wakacji jako narkomani. Walka z dealerami nie należy do Å‚atwych - w pewnym sensie ochrania ich prawo. W ten sposób trudno coÅ› udowodnić dealerowi, bo zawsze może on mieć narkotyki przy sobie, zawsze też może je komuÅ› dać. JeÅ›li postawi siÄ™ go przed sÄ…dem, tylko od sÄ™dziego zależy, jak zakwalifikuje dany czyn- czy byÅ‚y to Å›rodki na wÅ‚asny użytek, czy też do sprzedania. Narkomani rzadko chcÄ… siÄ™ leczyć, do MONARU czÄ™sto przychodzÄ… tylko po igÅ‚y, strzykawki i prezerwatywy. Poza tym koszty ich leczenia i resocjalizacji tysiÄ…ckrotnie przewyższajÄ… przeznaczone ba ten cel fundusze. Od narkotyków bardzo szybko można siÄ™ uzależnić. Nie ma czÅ‚owieka odpornego na ich dziaÅ‚anie. Å»aden czÅ‚owiek nie zna też swego organizmu na tyle, by powiedzieć, że siÄ™ nie uzależni. NajlepszÄ… receptÄ… jest w tej sytuacji Å›wiadomość. „

Jak już wczeÅ›niej powiedziaÅ‚am widok zaćpanego czÅ‚owieka nie wzbudza wiÄ™kszych emocji wÅ›ród spoÅ‚eczeÅ„stwa. Bo niby dlaczego ktoÅ› miaÅ‚by do niego podejść, zapytać co siÄ™ staÅ‚o. Ludzie bojÄ… siÄ™ podać rÄ™kÄ™ staruszce usiÅ‚ujÄ…cej wejść do autobusu, a co dopiero dotknąć niejednokrotne brudnego „ćpuna”. Nie tak dawno Marek KotaÅ„ski po raz drugi staraÅ‚ siÄ™ utworzyć „Åšwietlisty szlak gorÄ…cych serc”. PomysÅ‚ szczytny, wielu ludzi przyszÅ‚o w poÅ‚udnie na główne place miast aby podanie sobie rÄ…k zaznaczyć solidarność z uzależnionymi. Podali sobie rÄ™ce i.... rozeszli siÄ™ do swoich domów, niejednokrotnie nawet nie myÅ›lÄ…c o tych biedakach za których stanÄ™li na tym placu. WspółczujÄ… im, jednak życie musi siÄ™ toczyć dalej. Na każdego narkomana patrzÄ… z politowaniem, a może i z pogardÄ…. Nigdy nie zastanawiali siÄ™ dlaczego ktoÅ› może siÄ™gnąć po narkotyki, dlaczego coraz mÅ‚odsi chcÄ… „dostać tripa”? Na pytanie dlaczego siÄ™ga siÄ™ po narkotyki nie można udzielić jednoznacznej podpowiedzi. Może to wpÅ‚yw gwaÅ‚townych zmian jakie przechodzimy w okresie dojrzewania, buntu przeciwko wszystkiemu czym uosabiajÄ… sobÄ… rodzice. Wychodzimy wtedy z wiary w bajki i sprawiedliwość tego Å›wiata, w krótkim czasie upadajÄ… wszystkie ideaÅ‚y. BudzÄ… siÄ™ w nas emocje, emocje z którymi nie możemy sobie poradzić. Każdy z nas ma jakieÅ› problemy, poważniejsze lub nie. Niekiedy nie potrafimy sobie z nimi poradzić. Rodzice w pogoni za pieniÄ™dzmi, w pogoni za lepszym życie dla swoich dzieci. ZapominajÄ… o tym że niekiedy od nowej gry czy „komórki” istotniejsza jest chwila rozmowy. „SzkoÅ‚a uczy, szkoÅ‚a wychowuje”- to popularne kiedyÅ› powiedzonko dziÅ› jest tylko pustym frazesem. Już dawno temu „buda” straciÅ‚a swoje pedagogiczne wÅ‚aÅ›ciwoÅ›ci. W rozmowach pięćdziesiÄ™cio, sześćdziesiÄ™cio-latków czÄ™sto sÅ‚yszy siÄ™ o wspaniaÅ‚ych nauczycielach. Pewne wartoÅ›ci, które im przekazali towarzyszÄ… im przez caÅ‚e życie. Takich wychowawców wspomina siÄ™ przez caÅ‚e życie. Niestety, coraz rzadziej spotyka siÄ™ tzw. nauczycieli z powoÅ‚ania, którzy jak siÅ‚aczka Å»eromskiego sÄ… w stanie bez reszty oddać siÄ™ swojemu zawodowi. Niezrozumienie, brak akceptacji, to niektóre z powodów, przez które siÄ™ga siÄ™ po narkotyki.

OczywiÅ›cie nie można generalizować. Gro z poÅ›ród narkomanów po raz pierwszy „wzięło”, bo byli ciekawi, bo taka byÅ‚a wówczas moda. Nikt o zdrowych zmysÅ‚ach nie wyÅ‚amie siÄ™ z grupy „przyjaciół”. Gdy ktoÅ› odmówi wziÄ™cia narkotyków, lub zrobienia czegoÅ›, co robi caÅ‚a grupa, prawie automatycznie jest z niej wyrzucany. Jeżeli nie bierzesz udziaÅ‚u w „opalaniu lufki” możesz komuÅ› powiedzieć, co robiÄ… twoi znajomi. Nie jest to mile widziane szczególnie w bardzo „zamkniÄ™tych” paczkach...

Powodów tak naprawdÄ™ jest tyle, ilu ile jest osób uzależnionych od narkotyków. Nie można powiedzieć, że istniejÄ… mniej lub bardziej ważne przyczyny, dla których siÄ™ga siÄ™ po Å›rodki odurzajÄ…ce. Å»aden czynnik nie może usprawiedliwiać pierwszej dziaÅ‚ki. Co ciekawe, współczeÅ›ni narkomani to już nie, narkomani KotaÅ„skiego: brudni menele, którzy chcÄ… tylko dać w żyłę i odlecieć. Dzisiejszy narkoman jest czysty, dobrze ubrany, niewyróżniajÄ…cy siÄ™ w grupie. Może to być student, mÅ‚ody naukowiec, biznesmen, pracownik znanej firmy. Potrafi siÄ™ doskonale maskować, najbliższe otoczenie nie zdaje sobie sprawy, że jest uzależniony. O ile, rzecz jasna, nie zażywa narkotyków wraz z tymi bliskimi. Nowoczesny narkoman w przeciwieÅ„stwie do „starego” może mieć cel w życiu, który chce osiÄ…gnąć i do którego czÄ™sto dąży wÅ‚aÅ›nie za pomocÄ… narkotyków, na przykÅ‚ad amfetaminy. Kolejnym mitem jest to, że dobry dom, dobra rodzina ustrzegÄ… przed niebezpieczeÅ„stwem. To zgubne zÅ‚udzenia. Jakże czÄ™sto rodzice nie zdajÄ… sobie sprawy, że ich grzeczne dziecko przynosi do domu piÄ…tki zdobyte dziÄ™ki amfetaminie, a potem idzie na prywatkÄ™ do koleżanki, gdzie pali marihuanÄ™. Jak wynika z ostatnich badaÅ„, przeprowadzonych przez CBOS, ponad poÅ‚owa uzależnionych pochodzi z zamożnych rodzin, nie jednokrotnie chodzÄ… lub chodzili do dobrego liceum, studiowali na bezpÅ‚atnych uczelniach. Ukochana jedynaczka, dÅ‚ugo wyczekiwany synek, oni także biorÄ…. W wyobrażeniu wiÄ™kszoÅ›ci Polaków narkomanem mogÄ… zostać ludzie z rodzin patologicznych- bez perspektyw na lepsze życie, na wyjÅ›cie z rynsztoka. Dlatego też nikt nawet nie przypuszcza, że w szkole do której chodzi jego dziecko, mogÄ… być narkotyki. Przecież to z goÅ‚a nie możliwe. Jednak fragment książki, który za chwilÄ™ przytoczÄ™ mówi o zupeÅ‚nie innej sytuacji.

„JesteÅ›my zwyczajnÄ… rodzinÄ…. Oboje pracowaliÅ›my w tym samym zakÅ‚adzie pracy. Ja mam wyższe wyksztaÅ‚cenie, mąż Å›rednie. Tomek jest jedynakiem, wymarzonym, wyczekanym. Gdy Tomek miaÅ‚ sześć lat, bardzo wyraźnie zarysowaÅ‚y siÄ™ zainteresowania w dwóch kierunkach. Ciekawie i dużo rysowaÅ‚, trochÄ™ inaczej niż inne dzieci. MiaÅ‚ dwa sposoby na rysowanie: sposób szkolny (...), i sposób domowy- tu puszczaÅ‚ wodze fantazji, tworzyÅ‚ wspaniaÅ‚e rzeczy. InteresowaÅ‚ siÄ™ także przyrodÄ…. ZaszczepiÅ‚ to w nim jego dziadek, który uczyÅ‚ biologii w szkole. Tomek dużo wiedziaÅ‚ na ten temat. MiaÅ‚ różne zbiory przyrodnicze.

Tomek był dzieckiem domowym. Dom był dla niego najważniejszy. Oczywiście ganiał po podwórku, bawił się w piaskownicy, ale zawsze chętnie do nas wracał. Mieliśmy taki zwyczaj szarych godzin: Tomek kładł się do łóżka, a ja słuchałam jego opowieści.

Tomek miał problemy z tuszą. Myślę, że można otwarcie powiedzieć, iż był po prostu gruby. To budziło w nim kompleksy. Dzieci potrafią być okrutne, on był trochę inny. Nie znalazł też oparcia ani zrozumienia wychowawczyni. Niedawno powiedział mi, że nie jest w stanie pojąć, w jaki sposób udało mu się przebrnąć przez podstawówkę. Wychowawczyni tępiła go, akceptowała zachowanie innych dzieci. Miał ciężkie życie, więc pojawiły się takie pospolite dolegliwości: bóle brzucha, temperatura. On po prostu nie chciał chodzić do tej szkoły.

Tomek odsuną się od starych przyjaciół zaczął przesiadywać na ławce z nowymi kumplami. Nas również zaczął unikać. (...) Powtarzał trzecią klasę liceum.

Wyrzucono go ze szkoły. Załatwiliśmy mu więc liceum wieczorowe. Musiał pracować, ale nigdzie nie mógł zagrzać miejsca. Szkołę też lekceważył. Doszło do tego, że mąż go tam woził, czekał na dole, a gdy zajęcie się skończyły, Tomka nie było. Nie wiedzieliśmy, dlaczego tak się zachowuje. Któregoś dnia zobaczyłam mamę kolegi Tomka, rozmawiającą z moim synem przez okno. Potem Tomek powiedział, że wychodzi i wróci za parę godzin. Ni chciał powiedzieć gdzie idzie i dlaczego. Znikał codziennie z domu.

Wiedziałam, że jego kolega Jarek jest narkomanem. Ale nie przypuszczałam, że i on w to wdepną. Któregoś dnia, odkryliśmy, że chłopcy spotykają się w piwnicy. Powiedzieli, że zajmują się wywoływaniem zdjęć. Gotowali też coś u nas w domu. Mama Jarka, bez uzgodnienia ze mną, poprosiła Tomka, żeby siedział z jej synem, gdy ona będzie w pracy, bo Jarek postanowił skończyć z narkotykami. Wydawało się jej ż Tomek pochodzi z dobrej rodziny, i że przez to nie będzie brał. A oni sobie tam siedzieli, gotowali i ćpali.

Któregoś dnia Tomek poprosił ojca o rozmowę. Nie chciał rozmawiać ze mną. Powiedział, że uzależnił się od narkotyków, ale da sobie z tym radę. Gdy to usłyszałam, poczułam coś gorszego od przerażenia. Takie odczucie absolutnie surrealistyczne. Wydawało mi się, że jest to zupełnie nie realne. Nie chciało mi się wierzyć, że coś takiego się stało i że trzeba coś z tym zrobić. Mój mąż nie potrafił nawet o tym rozmawiać. Zawalił się nam cały świat, nasze całe dotychczasowe życie. Nie akceptowaliśmy tego, nie przyjmowaliśmy do świadomości faktu, że nasz syn jest narkomanem.

Z dalszej części książki czytelnik, może się dowiedzieć, że Tomek trzy razy próbował zerwać z nałogiem. Udało mu się za trzecim razem. Jednak w jego mamie do końca życia zostanie strach, że ten horror znowu się zacznie. Bo tak jak nie ma wyleczonego z nałogu alkoholika, tak nikt nie może powiedzieć, że już nie jest narkomanem. Uzależnionym jest się przez całe życie. Można tylko nie brać przez pięć, dziesięć, piętnaście czy pięćdziesiąt lat. Wielu z pośród narkomanów mówi, że ich życie to zamknięta, samonapędzające się koło (bajzel-poradnia-detoks-ośrodek-bajzel...), że z tego tak na prawdę nie można wyjść. Kiedyś osoba zajmująca się opiatowcami powiedziała:

„Nie ma wyleczonego narkomana
sÄ… szukajÄ…cy wytchnienia rodzice”

Niestety, miała rację, gdyż jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, na 10 osób uzależnionych od opiaów 8 umiera przedwcześnie....


„SÄ… tacy, którzy popeÅ‚niajÄ… samobójstwo, bo nie majÄ… już siÅ‚y.
I są tacy, który próbują z tego wyjść. Innych dróg nie ma.
Ale pamiętaj, nie ma narkomana wyleczonego, są tylko aktualnie nie biorący.

„Nie grzaÅ‚em przez pięć lat. ZaÅ‚ożyÅ‚em maÅ‚y interes.
Nie powiem, dobrze mi siÄ™ wiodÅ‚o. KtóregoÅ› dnia dowiedziaÅ‚em siÄ™, że moja żona ma romans z innym facetem. Jestem znowu w Å›rodku”

Narkotyki- droga do raju czy zagÅ‚ady? Już we wstÄ™pie ustosunkowaÅ‚am siÄ™ do tego pytania. NiewÄ…tpliwie jest to droga do zagÅ‚ady? Bo czy rajem można nazwać strach przed nastÄ™pnym dniem, strach przed „gÅ‚odem” zmuszajÄ…cym do wziÄ™cia kolejnej porcji heroiny czy amfetaminy. Czy rajem jest rynsztok, niepewność kolejnego dnia? Nie na pewno nie. Nie warto dla chwili przyjemność, jakÄ… może dać marihuana czy LSD, spadać do piekÅ‚. StamtÄ…d nie ma już powrotu....

„Narkotyki z grupy cięższych (chociaż mówiÅ‚em, że nie lubiÄ™ tego rozróżnienia) dziaÅ‚ajÄ… na centralny system nerwowy, czyli na mózg, uszkadzajÄ…c ten mózg, dziaÅ‚ajÄ… również na narzÄ…dy wewnÄ™trzne i – być może nie zawsze, nie jest to udowodnione – wpÅ‚ywajÄ… później na potomstwo. Ale jeżeli czÅ‚owiek wytrwa w abstynencji, nie bÄ™dzie braÅ‚ dwa, trzy, pięć, dziesięć i wiÄ™cej lat, to caÅ‚e jego życie może wrócić do normy, caÅ‚e jego życie wraca do normy. Trzeba do koÅ„ca życia niezwykle siÄ™ kontrolować, natomiast po paru latach organizm wraca do normy. Nie należy siÄ™ obawiać, że to wywoÅ‚uje jakieÅ› takie uszczerbki, które mogÄ… wpÅ‚ynąć później na pokolenia. Ważniejsze jest to, żeby umieć wytrzymać psychicznie, żeby siÄ™ nie dać, bo nawet po dwudziestu latach czÄ™sto straszliwie chce siÄ™ brać, sÄ… sny o narkotykach, czÅ‚owiek czÄ™sto pÅ‚acze i ma wrażenie, że nie wytrzyma. To jest rzecz niezwykÅ‚a. BÅ‚yskawicznie można wejść w narkomaniÄ™. W tej chwili mówiÄ… mi mÅ‚odzi ludzie: Marek, po dwóch tygodniach palenia brown sugar, sÅ‚abej heroiny, my nie umiemy siÄ™ powstrzymać, chcemy brać to za wszelkÄ… cenÄ™ i do koÅ„ca, nie liczÄ…c siÄ™ z nikim i z niczym. WiÄ™c jakaż musi być siÅ‚a, jeżeli siÄ™ to ćwiczy dwa lata, trzy lata? Namawiam was wszystkich, żebyÅ›cie przyszli do Centrum Pomocy Bliźniemu przy ul. Marywilskiej, gdzie wÅ‚aÅ›nie odtruwajÄ… siÄ™ narkomani. To sÄ… rzeczy niezwykÅ‚e. PiekÅ‚o Dantego jest niczym w porównaniu z sytuacjÄ…, kiedy te Å›liczne dzieciaki, ci chÅ‚opcy, te dziewczÄ™ta, po prostu majÄ… już puste, wypalone oczy i mimo że siÄ™ odtruwajÄ…, to myÅ›lÄ…, że wyjdÄ… i bÄ™dÄ… brali. Ja już czÄ™sto nie mam siÅ‚y. Powiem wam, że po dwudziestu iluÅ› tam latach pracy rÄ™ce mi czÄ™sto opadajÄ…, bo to jest niemożliwe pracować caÅ‚y czas z przeÅ›wiadczeniem, że pracuje siÄ™ wÅ‚aÅ›ciwie w ciemno, bo ci ludzie chcÄ… umierać, oni chcÄ… umierać, oni wybierajÄ… Å›mierć. Nie dajcie siÄ™, moi drodzy! JeÅ›li mogÄ™ zaapelować do was, wszystkich mÅ‚odych ludzi, którzy mnie sÅ‚uchajÄ… – nie zaczynajcie! Ja nie zaczÄ…Å‚em nigdy brać narkotyków, dlatego że zwyczajnie baÅ‚em siÄ™, że siÄ™ w to wchrzaniÄ™ i nie wyjdÄ™. Dlatego nie spróbowaÅ‚em, mimo że miaÅ‚em możliwoÅ›ci, mam możliwoÅ›ci i nieraz mam takie zainteresowania, ale nie zrobiÄ™ tego, bo siÄ™ bojÄ™. ProponujÄ™ wam: nie róbcie tego, nie pójdźcie w tÄ™ historiÄ™, bo to jest urwisko, z którego nie ma wyjÅ›cia.”