Wodór (Hydrogenium)

W 1766 Henry Cavendish, że przy rozpuszczeniu metali w rozcieńczonych kwasach wydziela się gaz, który nie tylko się pali, ale zamieszany ze zwykłym powietrzem gwałtownie wybucha przy zetknięciu z płomieniem. Cavendish interpretował to zjawisko na swój, tzn. flogistonowy sposób myślenia (panowała wówczas teoria flogistonowa).
Cavendish rozumowaÅ‚ nastÄ™pujÄ…co: metale sÄ… palne i przemieniajÄ… siÄ™ w substancje niepalne albo przez spalenie – wówczas uchodzi z nich flogiston, albo – w skutek dziaÅ‚ania kwasów na metale; w tym wypadku uchodzi „powietrze palne”(wodór). Zatem „powietrze palne” nie może być niczym innym, jak samym flogistonem.
O doświadczeniu Cavendisha dowiedział się inny znakomity chemik angielski, Józef Priestley. Nieraz zabawiał on swoich gości pokazami mieszanin wybuchowych. Gdy odkrył tlen (1774), przekonał się niebawem, że wodór zmieszany z tlenem wybucha dużo gwałtowniej niż zmieszany ze zwykłym powietrzem.
Jeden z gości Priestleya, obecny na pokazie, John Waltire, zauważył, że wnętrze szklanego klosza, w którym przeprowadzono wybuchy, pokryło się rosą chociaż przed wybuchem było zupełnie suche. Zwrócił na ten szczegół uwagę i później listownie prosił Priestleya o wyjaśnienie zagadki. Priestley nie bardzo jednak wiedział, co na to odpowiedzieć. Wyręczył go Cavendish, który również zauważył, że w związku z wybuchami tworzy się rosa. Latem 1781 Cavendish poddał to zjawisko systematycznym badaniom.
Aby otrzymać wiÄ™kszÄ… ilość „rosy” i móc zbadać jej wÅ‚aÅ›ciwoÅ›ci, Cavendish w tym samym naczyniu przeprowadzaÅ‚ caÅ‚e serie wybuchów mieszanin wodoru z powietrzem zwykÅ‚ym lub z tlenem. I co z tego wynikÅ‚o? Wielka niespodzianka: otrzymana ciecz wyglÄ…daÅ‚a jak woda , smakowaÅ‚a jak woda, wrzaÅ‚a i zamarzaÅ‚a jak woda. Istotnie, byÅ‚a to woda, niezależnie od tego, czy Cavendish mieszaÅ‚ wodór ze zwykÅ‚ym powietrzem, czy też z tlenem.
Konsternacja! Taki wynik byÅ‚ zupeÅ‚nym zaskoczeniem. Zważmy bowiem: Cavendish wodór uważaÅ‚ za czysty flogiston, zatem flogiston reagujÄ…c z „powietrzem deflogistonowanym”, tj. z tlenem, powinien dać jako produkt reakcji zwykÅ‚e powietrze. A tu w brew prostej logice nie tworzy siÄ™ powietrze, lecz woda!
W rozumowaniu Cavendisha musiał widocznie tkwić jakiś błąd. Cavendish nie zdobył się jednak na krytyczna rewizje swoich zapatrywań. Nie mógł oderwać się od teorii flogistonowej nawet wówczas, gdy po paru latach, właśnie na podstawie jego doświadczeń, Lavoisier podał właściwe wytłumaczenie dokonującej się tu reakcji chemicznej. Do końca życia Cavendish nie uznal nowej chemii, chociaż jego badania wniosły duży wkład w budowę jej podwalin.