Lektóry gimnazjalistów.
Lektury, czyli coś, co każdy uczeń powinien przeczytać, bo to jego obowiązek. Musi poznać i zapamiętać ich treść. Znać autora i genezę. No i oczywiście wszystko to jest wykonalne, ale jakie żmudne i nudzące. Mało, kto lubi czytać obszerne opisy przyrody, czy dowiadywać się o nudnej przygodzie zajmującej steki stronic.Pomijając fakt, że niewiele osób docenia walory literatury. Bo trzeba poświęcić swój czas i włożyć w to coś od siebie. Czyli po prostu myśleć i skupić się na tym, co się czyta. Jasne, że można się odprężyć, ale znacznie łatwiej zrobić to przy mało absorbującej i przewidywalnej do bólu telenoweli, no nie?
A lektury.. WiÄ™kszość z nich jest po prostu dla nas uczniów nudna i maÅ‚o interesujÄ…ca. Niektórych odstrasza również jÄ™zyk użyty w książce, nierzadko wzniosÅ‚y i z mnóstwem archaizmów. Staje siÄ™ zatem niezrozumiaÅ‚y dla nas, mÅ‚odych odbiorców. A przecież nie możemy pozwolić sobie na ‘przebieganie wzrokiem po literkach’, bo przecież musimy jeszcze zrozumieć czytany tekst.
Ponadto tematyka lektur czÄ™sto jest dość obca i nie popularna. Nasze pokolenie częściej wybiera książki współczesnych nam pisarzy. Wolimy powieÅ›ci obyczajowe czy przygodowe, z których bohaterami możemy siÄ™ identyfikować. Popularna jest także fantastyka. Tymczasem lekturami, które musimy przeczytać sÄ… zazwyczaj wybitne powieÅ›ci minionych epok. To, co zachwycaÅ‚o starożytny greków, dla nas jest ciężko strawnÄ… plÄ…taninÄ… słów, które moglibyÅ›my zawrzeć na paru stronach. Nie widzimy sensu w książkach pokroju ‘SiÅ‚aczki’, bo ich treść jest dla nas odlegÅ‚a i wcale interesujÄ…ca. Å»arty XIX wiecznych komedii ulatujÄ… wraz z niejasnoÅ›ciÄ… wypowiedzi bohaterów.
Obiektywnie rzecz biorÄ…c, gdyby nie przymus szkolny wielu z nas nie siÄ™gnęłoby po te książki. I co z tego, że uważane sÄ… za pereÅ‚ki literatury. Fakt ten Å›wietnie zobrazowaÅ‚ Gombrowicz w ‘ferdydurke’, gdzie jeden z bohaterów w rozmowie z nauczycielem mówi:, „Ale, sÅ‚owo honoru, nikogo nie zachwyca. Jak może zachwycać, jeÅ›li nikt nie czyta oprócz nas, którzy jesteÅ›my w wieku szkolnym, i to tylko dlatego, że nas zmuszajÄ… siłą…”
Czyli w wielkim skrócie większość lektur jest nudna i ciężko się je czyta. Nie wszystkie, ale jednak sporą część. Mało kiedy obchodzą nas ich walory literackie, a przesłania nierzadko są już nieco zdezaktualizowane. Albo sprawiają takie wrażenie.
Ja wiem, to co czytamy to znakomite dzieÅ‚a epok. Wybitne i warte poznania. Ale do każdej książki trzeba dojrzeć, aby jÄ… zrozumieć. Nie widze sensu w czytaniu mocno okrojonych Å›ciÄ…g z przeinaczonymi faktami. Wkuwanie na pamięć interpretacji, sensu i moraÅ‚u podyktowanego przez nauczyciela też nie jest najlepszÄ… metodÄ… poznawania literatury. Znów wypadaÅ‚o by zacytować ‘ferdydurke’ :
„-Ale ja nie mogÄ™ zrozumieć! Nie mogÄ™ zrozumieć jak zachwyca skoro nie zachwyca.
-Jak to nie zachwyca GaÅ‚kiewicz, jeÅ›li tysiÄ…c razy tÅ‚umaczyÅ‚em GaÅ‚kiewiczowi, że zachwyca.”
I tak oto wygląda poznawanie znanych pozycji literackich w wydaniu przeciętnego, zapracowanego (bo ma się jeszcze parę innych przedmiotów, a jeszcze relaks, sen i czynności życiowe. Do tego dochodzą spotkania z przyjaciółmi, z godzinka przed telewizorem i mnóstwo innych pasjonujących zajęć.) gimnazjalisty. Trudno się więc łudzić, że młodzież szkół ponadpodstawowych zrezygnuje ze streszczeń i gotowych opracowań na rzecz mało pociągających lektur.
I mimo, że wiÄ™kszość z nich po prostu wypada znać, omijamy je z daleka. Bynajmniej nie jestem za ‘zniesieniem’ nakazu czytania tych książek. Może po prostu powinno siÄ™ ‘zaktualizować’ listÄ™ lektur tak, że znalazÅ‚oby siÄ™ w niej wiÄ™cej interesujÄ…cych, a równie godnych pozycji. Ja sama bardzo lubiÄ™ czytać i robiÄ™ to z wielkÄ… przyjemnoÅ›ciÄ…, a mimo to musze siÄ™ zmuszać do przebrniÄ™cie przez niektóre lektury!