Wyobraz sobie ze jestes wrogiem klasowym w ZSRR rzÄ…dzonym przez Stalina-jaki los moglby cie tam czekac??

Zima 1932

Po stokroć wolaÅ‚bym umrzeć jak niejeden z moich dawnych znajomych. WolaÅ‚bym zginąć pod ciężarem czegokolwiek – przynajmniej dzieci miaÅ‚by co jeść przez kilka dni... No wÅ‚aÅ›nie...dzieci....ciekawe czy żyjÄ…...Panie ,bÅ‚agam! proszÄ™ jak nigdy o nic – pozwól mi ich jeszcze zobaczyć żywych!! Tamtej nocy, gdy ci wysÅ‚annicy diabÅ‚a weszli do domu i chwycili za maÅ‚e koÅ‚derki pod którymi spaÅ‚y moje pociechy – wiedziaÅ‚em co siÄ™ Å›wiÄ™ci...a gdy ciÄ…gnÄ…c je za wÅ‚osy wyrzucili na Å›nieg, pomyÅ›laÅ‚em : „weźcie mnie! mnie! im dajcie żyć!” .....
Codziennie wieczorem wspólnie modliliÅ›my siÄ™ o powrót starych czasów, o powrót normalnoÅ›ci... CzÄ™sto czytaliÅ›my zakazane ksiÄ™gi, Å›piewaliÅ›my pieÅ›ni patriotyczne ....Już ich nauczyÅ‚em „Bogurodzicy”.....Jedzenie jeszcze jakieÅ› mieliÅ›my. Pod podÅ‚ogÄ… miaÅ‚em ukryte trochÄ™ ryżu, zboża, kartofli i innych produktów z których nawet ja umiaÅ‚em przyrzÄ…dzić cos co nadawaÅ‚o siÄ™ do jedzenia. MyÅ›laÅ‚em, że nikt nie odkryje tego, jak buntowaÅ‚em dzieci przeciw tej zarazie ludzkoÅ›ci jakÄ… jest komuna! Nie wstydziÅ‚em siÄ™ tego...ale wolaÅ‚em żeby czarty siÄ™ tego nie dowiedzieli...ze wzglÄ™du na dobro dzieci....ale oni wiedzieli wszystko....dwa tygodnie temu wszystko siÄ™ zaczęło...Wezwali mnie na przesÅ‚uchanie. WyparÅ‚em siÄ™. A oni wiedzieli swoje. Skazali mnie na karÄ™ Å›mierci – oczywiÅ›cie nawet nie zostaÅ‚em dopuszczony przed SÄ…d Najwyższy – gdzieżby znowu! ...To oni tak zadecydowali! DomyÅ›liÅ‚em siÄ™, że egzekucjÄ™ planujÄ… na noc. Nawet nie wiem jak, ale...udaÅ‚o mi siÄ™ uciec...to byÅ‚y uÅ‚amki sekund...okazja, szybka decyzja i już siÄ™ dziaÅ‚o. WróciÅ‚em do domu. A w nocy....straciÅ‚em dzieci – mój najwiÄ™kszy skarb na tej ziemi, drugi już odszedÅ‚ do wiecznoÅ›ci....a mnie wywieźli tu....typowy GuÅ‚ag....Każą nam cos budować...13 godzin na dobÄ™....w dodatku głód...kompletnie nie ma co jeść, kompletnie! Jak tylko spod Å›niegu wyÅ‚oni siÄ™ kawaÅ‚ek trawki albo jakiejÅ› innej zielonej roÅ›linki od razu jest tam gromada robotników....każdy chce dostać choć źdźbÅ‚o...a teraz...teraz nawet nie wiem czy jest tu jeszcze skrawek zieleni! Wczoraj Stefan zÅ‚amaÅ‚ rÄ™kÄ™....to nie byle jakie zÅ‚amanie...kość mu wyszÅ‚a na zewnÄ…trz. Nie dobrze z nim byÅ‚o....straciÅ‚ dużo krwi, bardzo dużo...to byÅ‚o straszne ale nie mieliÅ›my innego wyjÅ›cia...jeÅ›li chcieliÅ›my przeżyć musieliÅ›my...i tak nic by już z tej rÄ™ki nie byÅ‚o...nawet nie wiem jak siÄ™ sam przed sobÄ… przyznać do tego straszliwego posuniÄ™cia....no dobra nie ma siÄ™ co oszukiwać... pierwszym ostrym narzÄ™dziem odciÄ™liÅ›my mu kikuta i......zjedliÅ›my....to byÅ‚o takie straszne...cóż byÅ‚o robić...Stefan nie przeżyÅ‚ nocy...wykrwawiÅ‚ siÄ™...teraz już nie mogliÅ›my zrobić tego po raz drugi...urzÄ…dziliÅ›my mu godny pogrzeb...taki jak należy siÄ™ każdej istocie boskiej...nawet tu – w tym straszliwym piekle...JesteÅ›my wyczerpani. Nie mamy siÅ‚y pracować. Wszystko robimy wÅ‚asnymi rÄ™koma. No bo przecież po co wydawać te Å›mierdzÄ…ce pieniÄ…dze na jakieÅ› zbÄ™dne maszyny gdy maja darmowa siłę roboczÄ…! Nawet wielkie, olbrzymie fabryki stawiamy wÅ‚asnymi rÄ™koma! Szerzy siÄ™ tu i bród i choróbska...wielu umiera. JesteÅ›my poddawani terrorowi psychicznemu i fizycznemu. NKWD bijÄ… nas za wszystko...chyba wÅ‚aÅ›ciwie dla rozrywki. Bo to wyraźnie sprawia im przyjemność. Wielu zostaÅ‚o rozstrzelanych na naszych oczach, wielu zakatowano na Å›mierć, jeszcze inni padajÄ… z gÅ‚odu, wycieÅ„czenia i na wskutek nawet najprostszych chorób. Ja tez już chyba dÅ‚ugo nie pożyje. Jestem tak wycieÅ„czony i sÅ‚aby ze nie mogÄ™ poradzić sobie ze zwykÅ‚ym kaszlem a co dopiero z jakimiÅ› pracami fizycznymi...jak tylko NKWD zobaczy, że już nie nadajÄ™ siÄ™ do pracy – od razu siÄ™ mnie pozbÄ™dÄ…...Chyba już nie zobaczÄ™ dzieci