Relacja z oświęcimia w 1 osobie l.p. bez komentarzy, bez słowa "śmierć" Piszę to co widzę.

Opuszczony obóz.

Jestem w OÅ›wiÄ™cimiu, wjeżdżam na parking, wysiadam, idÄ™ do bramy głównej obozu Auschwitz I. Nad niÄ… napis „ARBAIT MACHT FREI”. Za niÄ… murowane bloki otoczone podwójnym drutem kolczastym, wieże wartownicze co 60 metrów. Jest cicho, wiatr lekko wieje. Po prawej stronie miejsce dla orkiestry. Przy nim jedynie jej czarno-biaÅ‚e zdjÄ™cie. Za nim kuchnia. Drewniana z kominami. IdÄ™ prosto, mijam dwa ponure budynki i dochodzÄ™ do bloku nr 4. WidzÄ™ napis ”ZagÅ‚ada”. WchodzÄ™. Stary korytarz, wyblakÅ‚e Å›ciany. CzujÄ™ nierówność pod nogami. PatrzÄ™... wydeptana wylewka.

IdÄ™ dalej do sali nr 1. Tam symboliczna urna z ocalaÅ‚ymi prochami zmarÅ‚ych tu ludzi... , parÄ™ czarno-biaÅ‚ych zdjęć z życia obozu. Przyjazd, rozÅ‚adunek, zakwaterowanie nowych „obozowiczów”. Wszyscy zmÄ™czeni, lecz zadowoleni – nieÅ›wiadomi.

NastÄ™pne pomieszczenie... model „pryszniców” nr 2 w Brzezince. W gablocie puste puszki po cyklonie B. Sterty puszek. Dalej - wÅ‚osy, wÅ‚osy stare, sztywne, szare, a w nich koÅ„skie kucyki, warkoczyki, koki – obciÄ™te... wÅ‚osy. Obok materiaÅ‚, bele materiaÅ‚u z wÅ‚osów – wÅ‚osianka. WychodzÄ™ z budynku.

Cisza, wiatr wieje jak wiaÅ‚. IdÄ™ do bloku nr 5, tuż obok. Przy nim napis „Dowody rzeczowe zbrodni”. WchodzÄ™ budynek podobny do poprzedniego. IdÄ™ do sali. Za szybÄ… mnóstwo walizek i koszy, starych, zniszczonych, nikomu niepotrzebnych, nie majÄ…cych wÅ‚aÅ›cicieli... IdÄ™ dalej, przechodzÄ™ wÄ…skim korytarzem, po obu stronach buty, zniszczone, różne rozmiary, nie do pary, wymieszane ze sobÄ…. DochodzÄ™ do nastÄ™pnego pomieszczenia. Gablota - a w niej stosy blaszanych, emaliowanych garnków , misek, nocników – brudne, odrapane, od dawna nieużywane. IdÄ™ dalej, znowu gablota, znowu „eksponaty”. Protezy, kule, szaty rabinów i inne przedmioty codziennego użytku, również ubrania. Wszystko wyblakÅ‚e, rozpadajÄ…ce siÄ™, kruche. PÄ™dzle do golenia, szczotki i szczoteczki do zÄ™bów. To wszystko jest już bez wÅ‚aÅ›cicieli. Oni odeszli.

Opuszczam blok, idÄ™ do nastÄ™pnego nr 6. Nad wejÅ›ciem napis: „Å»ycie więźnia”. Blok jak inne: zniszczona wylewka, schody bez żadnych kantów – gÅ‚adkie. Na Å›cianach zdjÄ™cia obozowych więźniów... imiÄ™, nazwisko, zawód, data przybycia i data „opuszczenia” obozu.

W pierwszej sali zdjÄ™cia - po trzy sztuki – dzieci. Twarze smutne, wystraszone. Przy nich dokÅ‚adne informacje na ich temat. Dalej gablota. W niej dzienna racja żywieniowa – miska bezmiÄ™snej zupy, garnuszek czarnej kawy lub wywar z ziół i 200 gram czarnego suchego chleba... Na Å›cianie tablica z oznaczeniami noszonymi przez więźniów. NastÄ™pnie rysunki z życia więźnia: wczesne wstawanie, prowizoryczne mycie siÄ™, Å‚yk kawy. Wymarsz do ciężkiej pracy, popoÅ‚udniowy powrót, wielogodzinny apel, kawaÅ‚ek chleba na kolacjÄ™, niespokojny sen.

Wchodzę do następnej sali. W gablotach stroje w jakich chodzili więźniowie; rozsypują się, są szare, cienkie, prawie przeźroczyste. Wychodzę. Idę po wydeptanej ścieżce. Mijam stare zabudowania.

Blok nr 10. Tu tablica informuje mnie, o niemieckim naukowcu wykonującym doświadczenia na więźniach. Sterylizacja, wszczepianie trucizn, inne tortury. To tylko część poznanej prawdy.

WchodzÄ™ pomiÄ™dzy blok 10 i 11. Åšciana straceÅ„. To tu rozstrzeliwano wszystkich, którzy sprzeciwiali siÄ™ „zasadom obozu”. Pod Å›cianÄ… sÄ… Å›wieże kwiaty, palÄ… siÄ™ znicze. Okna w przylegÅ‚ych budynkach zabite deskami lub zamurowane.

Podążam dalej do bloku nr 11. Nad nim napis, taki jaki „widnieje” nad każdym blokiem - „Blok Åšmierci”. WchodzÄ™. Åšciany odrapane, brudne, wyblakÅ‚e, poszarzaÅ‚e. Na prawo pomieszczenie SS-mana. Po lewej drugie - stare, zniszczone sÅ‚użące za Å‚azienkÄ™. WidzÄ™ wyjÅ›cie do Å›ciany straceÅ„.

SchodzÄ™ do podziemi. Bardzo wÄ…ski korytarz. Cele, z wizjerem, niektóre z maÅ‚ym okienkiem. 12x12 cm, duszno, ciemno. Na jednej ze Å›cian wydrapane rysunki przedstawiajÄ…ce Jezusa. Obok nich cele do stania. 90x90 cm dla 4 – 5 osób. WejÅ›cie na wysokoÅ›ci kolan.

WychodzÄ™. IdÄ™ na Plac Apelowy. Tutaj dostrzegam szubienicÄ™ zbiorowÄ…. Za niÄ… tablica ze zdjÄ™ciami 12 osób powieszonych na niej. Czytam, że zostali straceni za ucieczkÄ™ swoich trzech kolegów z przydziaÅ‚u. Dalej - nastÄ™pna szubienica. Z tablicy wynika, że zginÄ…Å‚ na niej kierownik obozu, który „zabiÅ‚” dziesiÄ…tki jeÅ›li nie setki tysiÄ™cy niewinnych osób. Obok budynek przerobiony na krematorium. Przed wejÅ›ciem tablica „proszÄ…ca” o należyty szacunek temu miejscu. WchodzÄ™. Dwa piece z dwoma paleniskami. Tutaj palono zwÅ‚oki.

Chwila skupienia i opuszczam teren obozu. Dojeżdżam do Auschwitz II. Olbrzymi obszar otoczony drutem kolczastym i wieżyczkami strzeleckimi. Na jego części ruiny dawnych baraków. Inne w nienaruszonym stanie. Na Å›rodku brama wjazdowa, rampa wyÅ‚adowcza i tory ciÄ…gnÄ…ce siÄ™ po „horyzont”. IdÄ™ okoÅ‚o 500 – 600 metrów po otwartym, cichym terenie. Wiatr nie opuszcza mnie ani na chwilÄ™. DochodzÄ™ do koÅ„ca torów. Tu jest pomnik ku czci zakatowanych w obozie. Po jego stronach ruiny dwóch specjalnie na ten cel wybudowanych krematoriów. Chwila zadumy.

Wracam - widzÄ™ trzy zbiorniki do których wrzucano prochy spalonych ludzi. IdÄ™ dalej. WstÄ™pujÄ™ jeszcze do ostatniego baraku. Åšciany nie ocieplone, dach dziurawy, drewniane „półki” do spania, obskurne toalety. WychodzÄ™, kierujÄ™ siÄ™ do autokaru. Rzucam ostatnie spojrzenie na najwiÄ™kszy cmentarz jaki widziaÅ‚em. Odjeżdżam do domu.