Recenzja filmu "Nad Niemnem"
Reżyser „MilczÄ…cych Å›ladów” (1961), „Mojego drugiego ożenku” (1963), „Agent nr 1” (1971) czy „MiÄ™dzy ustami, a brzegiem pucharu” (1987) zmarÅ‚ 12 marca bieżącego roku. Jednakże Zbigniewowi KuźmiÅ„skiemu najwiÄ™kszÄ… popularność przyniosÅ‚y nie wymienione wczeÅ›niej filmy, lecz „Nad Niemnem”, nakrÄ™cone w 1986 roku.Jest to adaptacja filmowa powieÅ›ci Elizy Orzeszkowej Kompozycja utworu, jak i filmu, ma charakter dwuwarstwowy. Akcja toczy siÄ™ co prawda w latach osiemdziesiÄ…tych wieku XIX w Korczynie, maÅ‚ej wiosce poÅ‚ożonej nad tytuÅ‚owym Niemnem, lecz retrospektywne nawiÄ…zania stale przenoszÄ… widza w rok 1863.
Wszyscy pamiętają o wydarzeniach tego roku, lecz nie przeszkadza im to w zalotach i różnorakich podchodach. Teofil Różyc, dziedzic nieco zmarniałej już fortuny, nie zainteresowany zbytnio pracą, ubiega się o względy Justyny Orzelskiej (Iwona Pawlak), ładnej siostrzenicy Benedykta Korczyńskiego (Janusz Zakrzeński), pana na Korczynie. Przed laty Justyna kochała z wzajemnością Zygmunta, bratanka Benedykta, lecz jego matka, obawiając się mezaliansu, nie zgodziła się na ten związek. Chociaż Benedykt ciężko pracuje, przeżywa kłopoty finansowe. Jest też skłócony z rodziną Bohatyrowiczów, zaściankową szlachtą, która dzielnie walczyła w powstaniu i była wówczas traktowana na równi z członkami znamienitych rodów. Po upadku powstania zubożali Bohatyrowicze, reprezentowanie przez Anzelma (Michał Pawlicki), zostali zdegradowani nieomal do roli chłopów. Jednego z nich, Jana Bohatyrowicza (Adam Marjański), Justyna obdarza uczuciem...
Gra filmowej pary zakochanych chwyta za serce! Justyna jest nieco nieśmiała i bardzo wrażliwa, lecz silna i odważna, wie dokładnie, czego chce. Jan to jej przeciwieństwo, Adam Marjański przedstawił go jako człowieka czynu, pełnego energii pogodnego mężczyznę, który nie boi się ciężkiej pracy. Moim zdaniem są to świetne role, godne zapamiętania.
Niestety, w dziele KuźmiÅ„skiego ukazane sÄ… nie tylko wspaniali ludzie i ich miÅ‚osne perypetia- można wyraźnie dostrzec rozwarstwienie polskiego spoÅ‚eczeÅ„stwa. Jak już wczeÅ›niej wspomniaÅ‚am, naród zjednoczyÅ‚ siÄ™ walczÄ…c w powstaniu styczniowym, lecz po jego upadku zubożaÅ‚a szlachta (w tym przypadku reprezentowana przez Bohatyrowiczów) musiaÅ‚a zacząć pracować na roli, chcÄ…c wyżywić rodzinÄ™, dziÄ™ki czemu przez „wyższe sfery” (KorczyÅ„scy i ich kuzynostwo) jest odbierana prawie jako chÅ‚opstwo. Oba rody sÄ… tu przedstawione na zasadzie kontrastu- wymuskana arystokracja, rozmawiajÄ…ca po francusku o malarstwie i Paryżu, a proÅ›ci ludzie pracujÄ…cy na roli, mówiÄ…cy gwarÄ… i martwiÄ…cy siÄ™ o urodzajne żniwa w lecie. Praca jest tu miernikiem wartoÅ›ci ludzi.
Lecz oprócz pracy, ważna jest także miÅ‚ość. OglÄ…dajÄ…c film, podÅ›wiadomie zaczynamy niejako „kibicować” głównym bohaterom, aby ich miÅ‚ość znalazÅ‚a szczęśliwe zakoÅ„czenie, w myÅ›l zasady „amor vincit omnia”, jak pisaÅ‚ Horacy. Czy bohaterowie bÄ™dÄ… na tyle odważni, aby zerwać z dotychczas pÄ™tajÄ…cymi ich wiÄ™zami przyzwoitoÅ›ci? Czy Justynka porzuci gnuÅ›ne życie w dworze, by pracować razem z Janem w polu? Aby odpowiedzieć na te pytania, należy obejrzeć film, który gorÄ…co wszystkim polecam. MyÅ›lÄ™, że warto byÅ‚oby też wspomnieć o scenie, która najbardziej przypadÅ‚a mi do gustu- wyżej wymieniona para siedzÄ…ca nad brzegiem Niemna po weselu... Janek powiedziaÅ‚ dziewczynie, żeby krzyknęła gÅ‚oÅ›no imiÄ™ tego, którego kocha, a Justynka wykrzyknęła imiÄ™ Janka... Jest to bardzo romantyczny obraz, takie subtelne zaloty już nie spotykane w naszych czasach.
Ale to nie jedyne powody, dla którego „Nad Niemnem” jest warte rekomendacji. W tym filmie panuje atmosfera uspokojenia, pojednania, przeplatana gdzieniegdzie wzruszajÄ…cymi i chwytajÄ…cymi za serce scenami. Warto poznać ten nadniemeÅ„ski klimat i ludzi tam mieszkajÄ…cych. Twórcy zawierzyli caÅ‚kowicie Orzeszkowej, zachowujÄ…c strukturÄ™ narracyjnÄ… powieÅ›ci, a nawet dialogi i drobne szczegóły. Scenarzysta Kazimierz Radowicz wykonaÅ‚ iÅ›cie benedyktyÅ„skÄ… pracÄ™, chcÄ…c ukazać na ekranie możliwie wiele powieÅ›ciowej fabuÅ‚y, choć, oczywiÅ›cie, wÄ…tek miÅ‚oÅ›ci Justyny i Jana wysunÄ…Å‚ siÄ™ na plan pierwszy. Jednakże, pomimo tych staraÅ„, pozostaje pewien niedosyt. Powieść jest znana z wielu piÄ™knych opisów przyrody, które jednak nie do koÅ„ca udaÅ‚o siÄ™ umieÅ›cić w filmie. WytrwaÅ‚y czytelnik może siÄ™ nieco rozczarować oglÄ…dajÄ…c przedstawionÄ… w filmie wieÅ› á la CheÅ‚moÅ„ski, opisywanÄ… przez OrzeszkowÄ… w ten sposób: „Poszli drogÄ… sunÄ…cym biaÅ‚ym szlakiem u spÅ‚owiaÅ‚ego kobierca pól. Niebo byÅ‚o biaÅ‚e od okrywajÄ…cych je obÅ‚oków, pod nim leciaÅ‚y stada jaskółek i gdzieniegdzie koÅ‚ysaÅ‚y siÄ™ jastrzÄ™bie. W powietrzu panowaÅ‚a chÅ‚odna i Å‚agodna cisza jesieni. (...) prÄ™dko przebywali przerzynajÄ…cÄ… duży ogród drogÄ™, na której teraz usychaÅ‚y trawy i żółkÅ‚y wiÄ™dnÄ…ce biaÅ‚e dziÄ™cieliny, siedzÄ…ca na sapieżance biaÅ‚o czarna sroka zakrakaÅ‚a, kogut za pÅ‚otem zapiaÅ‚ i żółty Mucyk wybiegÅ‚ z podwórka z wielkim szczekaniem.” Ten opis niewiarygodnie dziaÅ‚a na wyobraźniÄ™. Przykro mi to stwierdzić, lecz pomimo piÄ™knych, ale nieco jakby powszednich już obrazów wsi, zdjęć Tomasza Tarasina i muzyki Andrzeja Kurylewicza odpowiedniej do konwencji filmu, brakÅ‚o mi tych malowniczych obrazów w filmie.
Jednakże jest to tylko drobny minus i pomimo tego zachęcam wszystkich serdecznie do obejrzenia tego dzieła Zbigniewa Kuźmińskiego, którym ten reżyser sam wystawił sobie pomnik i zapisał się na kartach historii filmu polskiego.