Analiza wiersza T. Różewicza „Walentynki (poemat z koÅ„ca XX wieku)”. Zwróć uwagÄ™ na różne odmiany polszczyzny.

Wiersz Tadeusza Różewicza „Walentynki (poemat z koÅ„ca XX wieku)” już po pierwszym czytaniu wzbudza wiele emocji i uczuć. Sam tytuÅ‚ mówi wiele o treÅ›ci i przesÅ‚aniu jakie niesie. Poemat, w szczególnoÅ›ci dydaktyczny, to gatunek niosÄ…cy przesÅ‚anie, które ma pouczać i zmusić czÅ‚owieka do refleksji nad samym sobÄ… i Å›wiatem. WedÅ‚ug mnie wÅ‚aÅ›nie taki zamysÅ‚ towarzyszyÅ‚ autorowi wiersza. ChciaÅ‚, aby czytelnik zastanowiÅ‚ siÄ™ jakie zasady rzÄ…dzÄ… Å›wiatem koÅ„ca XX wieku.

Sytuacja liryczna przedstawia osobÄ™ bÄ™dÄ…cÄ… najprawdopodobniej alter ego poety podczas zwykÅ‚ej, codziennej czynnoÅ›ci jakÄ… jest sÅ‚uchanie radia. Wiemy dokÅ‚adnie kiedy dzieje siÄ™ opisana sytuacja. Otóż „w dniu ÅšwiÄ™tego Walentego roku paÅ„skiego 1994”. Warto zauważyć, że jest to stwierdzenie bardzo patetyczne i jednoczeÅ›nie archaiczne. Użycie słów „ćwierkanie” i „radia bzdet” niewÄ…tpliwie kojarzÄ…cego siÄ™ z jednÄ… z popularnych rozgÅ‚oÅ›ni komercyjnych, Å›wiadczy o nieprzychylnym podejÅ›ciu Różewicza do Å›wiata mediów koÅ„ca wieku. Uważa go za zepsuty i pusty , nastawiony jedynie na zarabianie pieniÄ™dzy. „Czarna skrzynka” wabi ludzi prostÄ…, tandetnÄ… wrÄ™cz kiczowatÄ… tzw. kulturÄ… masowÄ… nie wymagajÄ…cÄ… od odbiorcy żadnego wysiÅ‚ku intelektualnego. Ma ona jedynie bawić, nie niesie przesÅ‚ania czy głębszej treÅ›ci. Takie podejÅ›cie potwierdza druga strofa, w której ludzie zostali infantylnie przyrównani do kurek i kogucików wabionych przez gospodynie sÅ‚odkim „cip cip cip”. W trzeciej strofie podmiot liryczny pokazuje, w jaki sposób tak ważne uczucie jak miÅ‚ość zostaÅ‚o skomercjalizowane, sprowadzone jedynie do kupna „biżuterii, bielizny, sÅ‚odyczy wszystkiego w ksztaÅ‚cie czerwonego serduszka”. Powoli przestajÄ… siÄ™ liczyć prawdziwe symbole miÅ‚oÅ›ci takie jak: wierność, uczciwość, przywiÄ…zanie i oddanie. Wszystko sprowadza siÄ™ do „wrÄ™czania zakochanym prezerwatyw ozdobionych serduszkami”. Autor pokazuje, że w dzisiejszych czasach miÅ‚ość fizyczna staÅ‚a siÄ™ dla wielu ważniejsza niż uczucie rozumiane w sposób romantyczny. Na koniec strofy mamy do czynienia z suchÄ…, pozbawionÄ… uczuć, niemal jak z serwisu informacyjnego relacjÄ… o zabójstwie niemowlÄ™cia, które zostaÅ‚o zakatowane przez swojego 21-letniego ojca z powodu dÅ‚ugiego i gÅ‚oÅ›nego pÅ‚aczu. Jego 16-letnia żona mimo tego, że „wie, że źle zrobiÅ‚” dalej go kocha. Forma reportażu, jakiej użyÅ‚ Różewicz pokazuje, iż podobne wydarzenia staÅ‚y siÄ™ tak pospolite, że ludzie zaczÄ™li podchodzić do nich jak do czegoÅ› normalnego, codziennego, wpisanego w obraz rzeczywistoÅ›ci, czyli bez wiÄ™kszych uczuć i emocji. Natomiast sÅ‚owa wypowiedziane przez mÅ‚odÄ… matkÄ™, niemal że dziecko, uÅ›wiadamiajÄ… w jak błędny sposób można podchodzić do miÅ‚oÅ›ci. Poeta koÅ„czy tÄ… część utworu smutnym stwierdzeniem: „biedne stare Lary i penaty”, które potwierdza upadek wartoÅ›ci moralnych i etycznych, które powinny kierować życiem każdej rodziny. W nastÄ™pnej strofie wymienia kilka Å›wiÄ…t takich jak: DzieÅ„ Matki czy DzieÅ„ Dziadka, które obchodzone uroczyÅ›cie wzmacniajÄ… i scalajÄ… wiÄ™zi rodzinne tak jak chciaÅ‚yby tego opiekunki ogniska domowego – Lary i penaty. Jednak ostatni wers brzmi nieco zastanawiajÄ…c. Użycie słów „dzieÅ„ w dzieÅ„” pokazuje, że owe Å›wiÄ™ta staÅ‚y siÄ™ czymÅ› „zwykÅ‚ym”, nikt nie przywiÄ…zuje do nich wiÄ™kszej wagi, istniejÄ…, ale nie sÄ… w odpowiedni sposób celebrowane, wobec czego nie speÅ‚niajÄ… powierzonej im funkcji. W nastÄ™pnej strofie autor dotyka kolejnego palÄ…cego problemu obecnego spoÅ‚eczeÅ„stwa. Pisze:

„sÄ…d orzeka rozdziaÅ‚
od stołu i łoża [...]
przecież to kozetka”

Archaiczna forma „rozdziaÅ‚ od stoÅ‚u i Å‚oża” oznacza rozwód, zaÅ› porównanie łóżka do kozetki używanej głównie przez psychiatrów Å›wiadczy o chorej sytuacji, gdyż instytucja małżeÅ„stwa przestaÅ‚a siÄ™ liczyć, a rozwody staÅ‚y siÄ™ popularnÄ… metodÄ… rozwiÄ…zywania sporów małżeÅ„skich. Najbardziej cierpiÄ… na tym dzieci i rodzina. Różewicz pyta co siÄ™ staÅ‚o z dawnÄ… moralnoÅ›ciÄ… i poczuciem obowiÄ…zku, dlaczego uniwersalne wartoÅ›ci zostaÅ‚y schowane do lamusa i leżą w nim „mocno zakurzone”. Pokazuje także, że Å›wiat staÅ‚ siÄ™ bardzo anonimowy, czego symbolem sÄ… : „betonowe bloki”. Sprawia to, że niekiedy podobne dramaty mogÄ… dziać siÄ™ niemal za Å›cianÄ…, a my nie zdajemy lub nie chcemy zdawać sobie z tego sprawy. Różewicz zauważa, że najczÄ™stszym powodem rozpadu małżeÅ„stwa jest pojawienie siÄ™ „drugiej osoby dialogu”, która „różni siÄ™ od tamtej” tylko wyglÄ…dem. JeÅ›li chodzi o osobowość jest bardzo podobna, nawet „używa tych samych słów”. W ostatniej strofie autor w nieco ironicznej metaforze wypowiada siÄ™ na temat bardzo drażliwy dla wielu, a mianowicie o metodzie zapÅ‚odnienia in vitro, czego symbolem jest szczelnie zamkniÄ™ta szklana rureczka czyli próbówka. Taka metoda używana jest coraz częściej nie tylko przez pary, które majÄ… problem z naturalnym poczÄ™ciem potomka, ale także przez kobiety, które nie chcÄ… zakÅ‚adać peÅ‚nej rodziny, gdyż wiedzÄ…, że wiÄ…zaÅ‚oby siÄ™ to z pewnymi wyrzeczeniami, ale pragnÄ… mieć dziecko. Widać to wyraźnie w nastÄ™pujÄ…cych wersach:

„postara siÄ™ mamusia
o drugiego tatusia
tatusia cichego
tatusia dobrego”

Warto jeszcze zwrócić uwagę na fakt dwukrotnego powtórzenia przez autora słów:
„klamka zapadÅ‚a, a może da siÄ™ jeszcze całą rzecz obrócić w żart”. SÄ… one dla mnie wyrazem bezradnoÅ›ci wobec rzeczywistoÅ›ci. Jeżeli coÅ› siÄ™ stanie nie jesteÅ›my w stanie tego już zmienić, nie możemy zmienić także reguÅ‚ rzÄ…dzÄ…cych Å›wiatem, nawet jeÅ›li byÅ›my bardzo chcieli. Jedyne co nam pozostaje to zapomnieć o wszystkim lub rozeÅ›miać siÄ™.

OstatniÄ… kwestiÄ…, której pragnÄ™ poÅ›wiÄ™cić nieco uwagi jest użycie przez Różewicza ciekawych form wystÄ™pujÄ…cych w jÄ™zyku polskim. Chodzi mi tu o nastÄ™pujÄ…ce sformuÅ‚owania: „radio bzdet”, „cip cip cip”, „kikiriki” czy sÅ‚owo AIDS pisane zgodnie z wymowÄ…. Zastosowanie takiej odmiany polszczyzny upraszcza jÄ™zyk, wydajÄ™ siÄ™, że jest on zaczerpniÄ™ty z potocznej mowy. W pewnych miejscach wiersz wydaje siÄ™ być nawet nieco ubogi jÄ™zykowo czego dobrym przykÅ‚adem jest zdanie: „fajna jest też nasza KaÅ›ka”. Warto zauważyć, że Różewicz stosuje ogólnie proste Å›rodki wyrazu, odrzuca niecodzienność i skomplikowanÄ… metaforykÄ™. Wiersz opiera siÄ™ serii luźno połączonych chaotycznych skojarzeÅ„. Porusza przy tym bardzo ważne tematy takie jak sposób rozumienia miÅ‚oÅ›ci, wierność zasadom moralnym, rola mediów i ich wpÅ‚yw na spoÅ‚eczeÅ„stwo, pospolite problemy spoÅ‚eczne. Jak widać spektrum poruszanych spraw jest bardzo szerokie, od braku szacunku dla starszych – „dziadek! daj siÄ™ wypchnąć” – do dzieciobójstwa. PragnÄ™ zauważyć, że podobnie jak Kazimierz Przerwa-Tetmajer, który w wierszu „Koniec wieku XIX” stara siÄ™ pojąć i opisać problemy trapiÄ…ce Å›wiat naszych pradziadków, tak samo Różewicz poÅ›wiÄ™ca swoje dzieÅ‚o kÅ‚opotom naszego pokolenia, a co gorsze z obydwóch utworów wynika podobne przesÅ‚anie, które ujmÄ™ sÅ‚owami Tetmajera:
„Jakaż jest przeciw włóczni zÅ‚ego twoja tarcza,
czÅ‚owiecze z koÅ„ca wieku?... GÅ‚owÄ™ zwiesiÅ‚ niemy.”



P>S Za prace dostałem 4+ (u mojej nauczycielki to sukces)!!!