Życie jako śmiertelna choroba

Boję się... całkiem normalna rzecz-każdy się czegoś boi. Gdy byłam mała lękałam się ciemności bałam/ boję się pająków. Ale to można przezwyciężyć, przemóc i pokonać. Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Mnie dręczy coś innego. Boję się życia. Śmieszne? Dla kogoś kto tego nie doświadczył być może tak. Ja przechodzę przez to codziennie. Brnę coraz dalej i ze strachem myślę o tym co będzie kiedyś. Najgorzej jest w nocy, kiedy przychodzą natrętne myśli, retrospekcje, obrazy, które przesuwają się jak w kalejdoskopie. Kolejny raz rozpamiętuje wszystko przewracając się pół nocy z boku na bok nie mogąc zasnąć. A gdy wreszcie zasnę... sama nie wiem już co jest lepsze- bezsenność czy właśnie te sny. W ciągu dnia- otoczona przyjaciółmi czuję, że mam po co żyć, dla kogo. A gdy wracam do domu, wszystko zaczyna się od nowa. Nie umiem znosić porażek, za bardzo przeżywam każde drobne niepowodzenie, nie wspominając już
o wiÄ™kszych. Nie potrafiÄ™ wyobrazić sobie życia w samotnoÅ›ci, przeraża mnie myÅ›l, że kiedyÅ› mogÅ‚abym zostać sama. To jakby pozbawić ptaka skrzydeÅ‚. Ludzie! To wy jesteÅ›cie moim napÄ™dem, podporÄ…. Gdybym was straciÅ‚a pewnie bym umarÅ‚a. „ Kiedy mnie już nie bÄ™dzie może, to może ktoÅ› zauważy,
że istniaÅ‚am." –napisaÅ‚a w pożegnalnym liÅ›cie nastolatka. Åšwiat zmienia siÄ™
z każdą chwilą, zatem dlaczego młodzi nie umieją żyć? Dlaczego coraz częściej dochodzi do samobójstw? Ponieważ myślą, że w końcu będą wolni i będą mogli w spokoju odnaleźć szczęście. Życie bywa okrutne. Doświadcza nas
w przeróżny sposób, wystawia na próby, stawia przeszkody na naszej drodze. Czasem mam ochotę powiedzieć dość! Koniec! Pora zmienić swój świat, ale ja nie mam siły by dalej iść skoro nic dobrego nie otrzymuję. Wydaje mi się, że życie podstępnie wyniszcza mnie zaczynając od najczulszego punktu-duszy. I nie jest to użalanie się nad sobą czy coś w tym rodzaju. To po prostu moja rzeczywistość, która jest taką jaką jestem ja. Boję się kolejnego wschodu słońca, może znowu będę musiała o coś walczyć, z jakimi przeciwnościami losu będę musiała się tym razem zmierzyć? Chciałabym żeby w końcu zaczęło mi się coś układać, żebym dostała szansę udowodnienia, że mogę i potrafię coś osiągnąć. Wiem, że to zależy tylko ode mnie. Jakiś czas temu w mojej głowie zrodziło się kilka marzeń związanych
z przyszÅ‚oÅ›ciÄ…. Z dnia na dzieÅ„ marzenia te majÄ… coraz mniejszÄ… szansÄ™ na speÅ‚nienie. CiÄ…gle coÅ› staje na drodze do ich realizacji. Zaczyna mnie już to wszystko mÄ™czyć. Boli mnie życie, boli mnie dusza. KiedyÅ› peÅ‚na energii optymizmu – teraz coraz częściej zamyÅ›lona, roztargniona, nie mogÄ™ siÄ™ skupić. Wszystko mnie dekoncentruje. Å»ycie jest dla mnie stresem. Zamiast lepiej jest coraz gorzej. Już nie chce mi siÄ™ udawać, że wszystko jest OK.
i stwarzać pozory wiecznie rozweselonej i beztroskiej dziewczynki, która cieszy się, każdą chwilą życia. Nie wiem, kiedy ostatni raz sprzątałam w pokoju. Nic mi się nie chce. Może to moja wina? Może ze mną jest coś nie tak? Na pewno w dużej części to prawda. Jestem tego jak najbardziej świadoma. Ale nie potrafię
( przynajmniej na razie ) niczego zmienić! Potrzebny mi chyba jakiÅ› impuls, motywacja, żeby siÄ™ „wziąć w garść". Tylko, że nie mam siÅ‚y i ochoty go teraz zdobyć