Dialog - Doktor Paweł Obarecki u pacjenta.

To byÅ‚ kolejny nudny dzieÅ„ w życiu doktora PawÅ‚a Obareckiego. Jak czÄ™sto bywaÅ‚o, wstaÅ‚ zmÄ™czony i nie wypoczÄ™ty, po dÅ‚ugiej grze w „ winta ” z ObrzydłówskÄ… elitÄ…. Na dzisiaj zaplanowanÄ… miaÅ‚ wizytÄ™ u kolejnego niewychowanego brudasa z wioski. PrzygotowujÄ…c siÄ™ do wyjÅ›cia nie zapomniaÅ‚ o swojej apteczce i ciepÅ‚ej czapce na zimne o tej porze roku poranki.
WchodzÄ…c do chaty chorego, zauważyÅ‚ panujÄ…cy w kuchni nieporzÄ…dek i pomyÅ›laÅ‚ sobie – „ Tylko siÄ™ proszÄ… o jakÄ…Å› chorobÄ™ ”, nagle jego myÅ›li przerwaÅ‚ niski, nieprzyjemny kobiecy gÅ‚os:
- Pan do kogo ?
- Kto ? A, ja... no ja do pani męża, jestem lekarzem.
- WidzÄ™ – odpowiedziaÅ‚a szorstko kobieta. – ProszÄ™ za mnÄ… – dodaÅ‚a.
Z kuchni poprowadziła go do małego, ciemnego pomieszczenia, w którym zauważył tylko łóżko i mały biały taboret. Wszędzie czuć było zaduch i zapach potu. Kobieta podeszła do łóżka i spytała o coś wychudzoną i schorowaną postać. Chory ciężko odpowiedział i zmęczony padł na poduszki. Kobieta odezwała się do Pawła:
- Może się pan nim zająć, ale nie długo bo zaraz kolacja.
- Dobrze – odpowiedziaÅ‚ sucho i podszedÅ‚ do drewnianego łóżka.
- Jak się czujemy ? spytał miło doktor, siadając na taboret.
- Niezbyt dobrze, jak widać – odparÅ‚ przerywajÄ…c każde sÅ‚owo suchym kaszlniÄ™ciem.
- Od kiedy pan tak kaszle ? – spytaÅ‚ Obarecki.
- Od czasu powodzi – odparÅ‚ ciężko.
- Kiedyż to byÅ‚o ! Czemuż dopiero teraz pan mnie wezwaÅ‚ ! – wykrzyknÄ…Å‚ doktor.
- Czy pan nie wie, że to może się skończyć dla pana źle !
- Å»ona mówiÅ‚a, że to przeziÄ™bienie i ... – nie dokoÅ„czyÅ‚ zdÅ‚awiony nagÅ‚ym atakiem kaszlu.
- Proszę nic nie mówić i rozebrać koszulę, teraz pana przebadam.
Doktor wyjął z apteczki słuchawki i zaczął osłuchiwać roztrzęsionego pacjenta. Gdy skończył, pomógł ubrać mu koszulę i podał pudełko leku ze swojej apteczki.
- To na kaszel – powiedziaÅ‚.
- Zostawię panu całe pudełko, proszę brać dwa razy dziennie i nie wstawać z łóżka, dobrze ?
- Jak pan każe, doktorze – odparÅ‚.
Doktor ubrał płaszcz i był już przy drzwiach, gdy usłyszał słaby głos pacjenta:
- Panie doktorze, ile się należy ?
- Nic – odparÅ‚ i wyszedÅ‚ z pokoju.
IdÄ…c przez kuchniÄ™, spojrzaÅ‚ ostatni raz na panujÄ…cy nieporzÄ…dek i brud, myÅ›lÄ…c – „ Biedni ludzie, nie dość, że nie majÄ… pieniÄ™dzy to jeszcze to jeszcze dotknęła ich gruźlica ”. – To straszne – powiedziaÅ‚ wychodzÄ…c – Nic nie da siÄ™ zrobić, tak czuÅ‚em ...