Pierwsza miłość

Jestem jeszcze zbyt młoda, by wiedzieć na pewno, że to była pierwsza prawdziwa miłość. Pewne natomiast jest jedno, jeżeli uczucie, które towarzyszyło mi przez ostatnie 2 tygodnie, to ja chcę czuć się tak przez resztę życia. Chcę czuć przyśpieszone bicie serca, skurcz w żołądku i dreszcz na plecach, kiedy tylko on jest blisko mnie.
I pomyÅ›leć, że nic nie zapowiadaÅ‚o tak udanych ferii. ByÅ‚am kompletnie zdoÅ‚owana, kiedy rodzice oznajmili mi, że muszÄ™ jechać, aż na dwa tygodnie do babci, ponieważ musieli wyjechać w delegacjÄ™ sÅ‚użbowÄ… i nie bÄ™dzie miaÅ‚ siÄ™ mnÄ… kto zająć. Tak jakby nie zauważyli, że już trochÄ™ podrosÅ‚am i mogÄ™ sama sobÄ… siÄ™ zająć. Å»adne argumenty do nich „przemawiaÅ‚y”, wiÄ™c na poczÄ…tku ferii z torba wypchanÄ… po brzegi moimi niezbÄ™dnymi ubraniami i przyborami dotarÅ‚am do babci w Malinowej. Nie żebym nie kochaÅ‚a babci, ale mama mojego taty mieszka w maÅ‚ej miejscowoÅ›ci, gdzie odkÄ…d „siÄ™gam pamiÄ™ciÄ…” nic ciekawego siÄ™ nie dzieje. Ja natomiast chciaÅ‚am ten wolny czas spÄ™dzić interesujÄ…co, wyjechać gdzieÅ› z rodzicami i przeżyć jakÄ…Å› przygodÄ™, by potem móc z koleżankami dzielić siÄ™ symi opowieÅ›ciami jak to miÅ‚o upÅ‚ywaÅ‚y dni be obowiÄ…zków szkolnych. Babcia, jak zwykle przywitaÅ‚a mnie ciepÅ‚o i serdecznie, co nie ukrywam byÅ‚o bardzo miÅ‚e. UcieszyÅ‚a siÄ™, że przyjechaÅ‚am. Na samym poczÄ…tku oznajmiÅ‚a mi, że „ zaszÅ‚y” w Malinowej pewne zmiany, że goÅ›ci u siebie turystów, bo przeksztaÅ‚ciÅ‚a swoje gospodarstwo w agroturystyczne. Nie ukrywam, że byÅ‚am zaskoczona i zarazem poczuÅ‚am dreszczyk emocji, że nie bÄ™dÄ™ tutaj sama. Jaka byÅ‚am zdumiona, gdy zobaczyÅ‚am odmienione gospodarstwo mojej babci. Niczym nie przypominaÅ‚o tego, które pamiÄ™tam. Rodzice wczeÅ›niej coÅ› mi nadmieniali o tym przeksztaÅ‚ceniu, ale ja wyobrażaÅ‚am sobie to wszystko mniej odmienione. Po dÅ‚ugiej podróży i olbrzymich warzeniach usnęłam bardzo szybko. SpaÅ‚am „ mocno” i spokojnie, czujÄ…c, że nastÄ™pny dzieÅ„ bÄ™dzie wyjÄ…tkowy. I nie pomyliÅ‚am siÄ™, bo wÅ‚aÅ›nie nastÄ™pnego dnia go zobaczyÅ‚am. Jestem babci wdziÄ™czna, za to, ze poprosiÅ‚a mnie o zawoÅ‚anie rodziny mieszkajÄ…cej na piÄ™trze, żeby zeszli na Å›niadanie. WÅ‚aÅ›nie wtedy siÄ™ na niego „ natknęłam”. SchodziÅ‚ po schodach i byÅ‚ tak zajÄ™ty sÅ‚uchaniem muzyki, która docieraÅ‚a nawet do mnie prze sÅ‚uchawki. Które miaÅ‚ nasuniÄ™te na uszach, że nie zauważyÅ‚ koÅ„czÄ…cych siÄ™ schodów, co spowodowaÅ‚o, że na mnie wpadÅ‚. OtworzyÅ‚am oczy i „spotkaÅ‚am” najpiÄ™kniejszÄ… parÄ™ oczu jakie kiedykolwiek widziaÅ‚am w swoim życiu. ZnalazÅ‚am siÄ™ w jego ramionach, ogarnÄ…Å‚ mnie dziwny dreszczyk na swoim cieli i piÄ™kny, delikatny zapach, który przypominaÅ‚ mi moje ulubione kwiaty konwalie. Od pierwszego wejrzenia taka myÅ›l „przebiegÅ‚a” mi po gÅ‚owie, że bardzo mi siÄ™ podoba i z wyglÄ…du jest moim ideaÅ‚em.
„ Cześć, jestem Szymon i bardzo miÅ‚o zaczÄ…Å‚ mi siÄ™ dzieÅ„. WpadÅ‚em na najpiÄ™kniejszÄ… dziewczynÄ™ na Ziemi.
Mam nadzieje, że nic Ci nie zrobiÅ‚em!?”
„Nie, ale mógÅ‚byÅ› trochÄ™ uważać!”
ByÅ‚am tak oszoÅ‚omiona, tym caÅ‚ym zdarzeniem, że szybko odpowiedziaÅ‚am i pobiegÅ‚am dalej. Przez resztÄ™ dnia myÅ›laÅ‚am o nim, byÅ‚am zÅ‚a na siebie, że nie zdobyÅ‚am siÄ™ na odwagÄ™, by zacząć normalnie rozmawiać. Szymon byÅ‚ dość wysokim chÅ‚opcem o krótkich wÅ‚osach koloru czarnego i piÄ™knych niebieskich oczach, dla mnie byÅ‚ najcudowniejszym chÅ‚opakiem, byÅ‚ moim marzeniem. ZaimponowaÅ‚ mi swoim spokojem w moich oczach dobrym wybrniÄ™ciem z sytuacji jaka nas zastaÅ‚a. ObserwowaÅ‚am tego chÅ‚opaka, byÅ‚ zawsze zamyÅ›lony, tajemniczy, co bardzo mi siÄ™ spodobaÅ‚o. Do naszego bliższego zapoznania siÄ™ z sobÄ… doszÅ‚o trzeciego wieczoru. PodszedÅ‚ do mnie wieczorem, gdy siedziaÅ‚am na murku przy domu babci. ZapytaÅ‚, czy nie daÅ‚a bym siÄ™ namówić na spacer w ramach poniesionych krzywd, gdy na mnie wpadÅ‚. ByÅ‚am w „niebo wziÄ™ta”. Choć nie daÅ‚am tego po sobie poznać. Po szliÅ›my wzdÅ‚uż jeziora, Å›wieciÅ‚o mnóstwo gwiazd. Które tworzyÅ‚y wspaniałą atmosferÄ™. RozmawialiÅ›my o życiu, przeczytanych książkach, szkole i planach na przyszÅ‚ość. DowiedziaÅ‚am siÄ™, że ma 18 lat lubi sÅ‚uchać muzyki dyskotekowej i tak jak ja oglÄ…dać horrory, zauważyÅ‚am, że w wiÄ™kszoÅ›ci mamy takie same zainteresowania i hobby. UmiaÅ‚ prowadzić rozmowÄ™, wydaÅ‚ mi siÄ™ taki odpowiedzialny, dorosÅ‚y. W ogóle nie zauważyliÅ›my upÅ‚ywajÄ…cego czasu. Zgadnie stwierdziliÅ›my, że jest późno i lepiej bÄ™dzie jak wrócimy do domu i spotkamy siÄ™ jutro.
Przez resztę pobytu u babci spotykaliśmy się co dzień, poznaliśmy się dobrze i bardzo się polubiliśmy swoje towarzystwo. Zorganizowaliśmy kuli dla dzieci, lepiliśmy bałwana, zrobiliśmy sobie bitwę na śnieżne kulki, bawiłam się wspaniale. Ja pomagałam babci w obowiązkach, a on był cały czas przy mnie, pomagał mi przy sprzątaniu domu. Był taki męski mimo swojego młodego wieku. Dojrzały. Czułam się w jego towarzystwie wyjątkowo bezpiecznie i pewnie. Było tyle wrażeń, że już nie pamiętam, w którym momencie mnie pocałował. Wiem tylko, że to co wtedy poczułam było najpiękniejszym uczuciem jakie kiedykolwiek przeżyłam, jakiego doznałam w życiu. Dni mijały coraz szybciej, upajałam się każdą naszą wspólną chwilą. Nie mogłam, nie chciałam utracić żadnej minuty, sekundy, która nam została. Tak jak ciężko mi było przyjechać do Malinowej, tak też jeszcze gorzej było mi pogodzić się z odjazdem do domu. Wymieniliśmy się z Szymonem adresami i obiecaliśmy sobie pisać listy, a raz na dwa tygodnie mieliśmy się spotkać, bo obiecał mi, że będzie przyjeżdżał do mnie pociągiem. Szymon pożegnał się ze mną i zniknął mi z oczu wraz z odjeżdżającym samochodem, a ja wpatrywałam się w znikające światła auta i uzmysłowiłam sobie, ze tam w oddali wraz z nim odjeżdża coś jeszcze. Znikł mój optymizm, moja radość. Do mojej głowy wdzierała się myśl, świdrował mi umysł, nie dawał spokoju, że mogę go już więcej nie zobaczyć, że jego wizerunek będzie tylko w pamięci. Tylko on, dotyk jego dłoni, jego głos, zapach długo myślałam o tym, że nie ma go przy mnie. Martwiłam się niepotrzebnie, bo już po tygodniu przyjechał do mojego domu i znów poczułam się miło, tak jak przez całe zimowe ferie. Korespondujemy ze sobą i wiem, że nasza przyjaźń będzie się bardziej rozwijać.
Teraz, gdy piszÄ™ te sÅ‚owa jestem wdziÄ™czna rodzicom, za to, że nie potraktowali mnie jak dziecko, tylko uznali, moja osobÄ™ za ważnÄ… i chcieli, bym pomogÅ‚a babci w obowiÄ…zkach, dziÄ™ki czemu miaÅ‚am okazje poznać Szymona. PrzeżyÅ‚am najpiÄ™kniejsze ferie, niezapomniane chwile w moim życiu, jestem bogatsza o nowe cudowne doÅ›wiadczenie. SpÄ™dziÅ‚am czas łączÄ…c „ przyjemne z pożytecznym” i miaÅ‚am co opowiadać koleżankom w szkole. Nie mogÄ™ siÄ™ doczekać kolejnych wakacji, by znów być z nim przez dÅ‚uższy okres czasu.