Cnota - wartość stała czy przeżytek

Cnota starożytni Grecy nazywali każdÄ… pozytywnÄ… cechÄ™, Rzymianie tym mianem okreÅ›lali po prostu mÄ™stwo. A dziÅ›? DziÅ› sÅ‚owo cnota straciÅ‚o na wartoÅ›ci. Sama cnota też nie jest już tak „popularna”. No bo komu by teraz zależaÅ‚o na tym by być uczciwym i bezinteresownym. To siÄ™ przecież nie opÅ‚aca. No bo wyobraźmy sobie jak wspiąć siÄ™ na szczyt kariery bÄ™dÄ…c szlachetnym i prawdomównym, tacy ludzie nie osiÄ…gnÄ… sukcesu, może i sÄ… cnotliwi, ale nie maja za co żyć . I po co im byÅ‚o to dążenie do doskonaÅ‚oÅ›ci? KiedyÅ› to byÅ‚o inaczej, czÅ‚owiek szlachetny byÅ‚ powszechnie szanowany, cnota byÅ‚a w cenie. Może dlatego, że nie byÅ‚o tak bezpardonowego pÄ™du do sukcesu. WiÄ™c skoro do celu dąży siÄ™ po trupach, to po co co chwile robić rachunek sumienia. Jak powiedziaÅ‚ Mark Twain: „Cnota nie cieszyÅ‚a siÄ™ nigdy takim uznaniem jak pieniÄ…dze.
Herbert cnotę porównuje do niemodnej, starej panny, znienawidzonej przez prawdziwych mężczyzn, ciągle mówiącą NIE i sznurującą usta. Kiedyś takie mądre, doświadczone kobiety przekazywały dobre rady jak być cnotliwym i z tego właśnie powodu były niesamowicie szanowane, a dziś...kto by słuchał ględzenia starej cnotki. Tak to bywa jedne rzeczy przychodzą, drugie odchodzą. Przyszły komputery, biznesmeni zawsze w krawatach, z komórką w jednej i portfelem w drugiej ręce, w swoich CV przechwalający się jacy to oni są kreatywni, pewni siebie, wspaniali, cudowni, niezastąpieni (zapominają tylko dodać bezwzględni). A odchodzą stare, dobre, wyświechtane zasady, hasła i wreszcie cnoty. Czy to nie wspaniałe że w dzisiejszym świecie nawet niemoralny człowiek może być wielki. Może mieć władzę nad garstką pozostałych jeszcze dobrych ludzi? Ci wszczepiają jeszcze młodym jakieś niedorzeczne poglądy... że nagrodą jest sama cnota...że trzeba byś bezinteresownym. I tak życie się toczy, na górze źli, na dole dobrzy, mogliby już sobie dać spokój z tą cnotą!
Ale nie dajÄ… i to jest piÄ™kne! Bo gdyby przestali walczyć o jakÄ… takÄ… sprawiedliwość, to nad Å›wiatem faktycznie zapanowaÅ‚yby bogate i wciąż chciwe molochy, a tych dobrych rzeczywiÅ›cie zostaÅ‚aby tylko garstka. Jednak jest ich dużo i bÄ™dzie wiÄ™cej, cnotliwi ludzie sÄ… wszÄ™dzie, poczÄ…wszy od Watykanu, a skoÅ„czywszy na ulicy. Ludzie codziennie nas mijajÄ…cy nie sÄ… idealni czy doskonali, ale w każdym z nich sÄ… dobre cechy tj. cnoty. Czyli jednak warto być cnotliwym? Czyli cnota to trwaÅ‚a wartość a nie przeżytek? Odpowiedź brzmi tak, tak i jeszcze raz tak. PomijajÄ…c aspekt religijny, cnota siÄ™ opÅ‚aca, bo przecież ludziom dobrym żyje siÄ™ lepiej, sÄ… zgodzie z samym sobÄ… i innymi ludźmi, bo jak to powiedziaÅ‚ Wincenty Marewicz: „Nasze cnoty zjednujÄ… nam nieprzyjaciół, a nasze wystÄ™pki odbierajÄ… przyjaciół”. W zasadzie nikt nie wie co dzieje siÄ™ w gÅ‚owie zepsutego moralnie czÅ‚owieka, ale chyba nic dobrego, wyrzuty gryzÄ… sumienie i nie dajÄ… spać po nocach.
Ludzi cnotliwych i niemoralnych można by porównać do drzew, początkowo obydwa piękne, ale jedno z nich trawi od wewnątrz choroba, po jakimś czasie opadają mu liście i usychają gałęzie, wszyscy już widzą że coś było nie tak. Rzeczywiście złe cechy można świetnie ukrywać, ale z czasem i tak wyjdą na jaw.
Kalos kagatos, piękny i dobry. Być cnotliwym to być dobrym dla siebie i innych ludzi, a miłość bliźniego zawsze jest piękna.